software

Burnout Dominator czyli „te, kierowca – strzel parę popisów na szosie”

Do samochodówek mam generalnie mieszane odczucia. Tych realistycznych nie cierpię, bo co to za frajda zmieniać biegi i borykać się z grawitacją – a dobrze że jeszcze nie z korkami na ulicy. Tych zwyczajnie wyścigowych po prostu nie lubię i to pewnie dlatego, że albo nie umiem w nie grać albo się przy nich nudzę. Za to te samochodówki, w których można sobie nawzajem robić efektownie krzywdę po prostu uwielbiam. Jedną z nich jest właśnie Burnout Dominator. Czytaj dalej

Reklamy
software

UFC Undisputed czyli MMA, panowie, MMA

Tydzień temu stała się rzecz, jak twierdzą niektórzy, zupełnie dla mnie niespotykana: poświęciłem wpis grze zespołowej. Mało tego, grze zespołowej w piłkę kopaną, której szczerze nie cierpię. Oczywiście, to nie była taka ordynarnie zwyczajna gała a nawet więcej, kopanie w piłę było i tak tylko pretekstem do zrobienia bydła na murawie. Wciąż jednak rzecz działa się na boisku a bardzo wiele uwagi trzeba było poświęcić kawałkowi wygarbowanej skóry. Dlatego w dzisiejszym odcinku sport wybitnie i do bólu indywidualny, gdzie faule liczą się na punkty a fraza „to kick some balls” nabiera z powrotem właściwego znaczenia. Czytaj dalej

software

Undead Knights czyli słodycz wirtualnej zemsty

W ubiegłym tygodniu na wielkie wody internetów wypłynął mój pierwszy artykuł z zakresu game studies. W samym tekście piszę o reiteracji żydowskich i chrześcijańskich tradycji kosmogonicznych w Undead Knights – japońskim hack’n’slash wydanym na przełomie 2008 i 2009 roku na PSP. Pokrętna interpretacja wątków biblijnych i apokryficznych obecna w warstwie narracyjnej zaciekawiła mnie ze względów zawodowych – do konsoli przykuło mnie jednak zupełnie co innego. Czytaj dalej