software

Abobo’s Big Adventure

Abobo to postać znana z serii Double Dragon oraz Battletoads jako jeden z podstawowych bossów, z którym trzeba było się skonfrontować z reguły zaraz na początku gry. Bohater składał się co prawda głównie z mięśni i hipertroficznych łuków brwiowych, ale mimo swojego niepokojącego wyglądu z reguły dawał sobie dość łatwo nadmuchać w kaszę – do tego stopnia, że mi samemu było go zawsze trochę żal, bo w końcu ile można służyć za mięso armatnie. Być może podobne odczucia pokierowały działaniami ludźmi z I-Mockery, którzy w kolekcji swoich jajcarskich gier umieścili również Abobo’s Big Adventure. Czytaj dalej

software

Tekken Advance

Przy okazji Tekken: Prime Edition powiedziałem kilka niepochlebnych słów pod adresem Tekken Advance. Od tamtego czasu jednak trochę pograłem w tego drugiego (głównie za sprawą odkrycia znakomitego emulatora na Androida, GBA.emu) i z pokorą stwierdzam, że były to słowa wypowiedziane w zadufaniu, niesprawiedliwości i nikczemności. Kajam się za to w prochu i popiele a w ramach pokuty nie będę grać Paulem Phoenixem do końca tego tygodnia. Czytaj dalej

software

International Karate + czyli nowe wcielenie D*pka, w którym już nie jest aż takim d*pkiem

International Karate to dla mnie gra szczególna. Po pierwsze, od niej zaczęła się moja historia z grami na urządzenia tzw. domowe (choć słyszałem o ludziach, którzy stawiali sobie na kwadracie pełnowymiarowe maszyny arcade’owe). Po wtóre natomiast, od wpisu o IK zaczęła się historia GO!KSR jako tygodnika. No, a że mija rok od tamtego momentu a ja właśnie rozpakowałem i podłączyłem do komputera nowego gamepada, uznałem, że jest to jak najbardziej odpowiedni moment, by sprawdzić, jak potoczyły się dalsze losy D*pka. Czytaj dalej

software

UFC Undisputed czyli MMA, panowie, MMA

Tydzień temu stała się rzecz, jak twierdzą niektórzy, zupełnie dla mnie niespotykana: poświęciłem wpis grze zespołowej. Mało tego, grze zespołowej w piłkę kopaną, której szczerze nie cierpię. Oczywiście, to nie była taka ordynarnie zwyczajna gała a nawet więcej, kopanie w piłę było i tak tylko pretekstem do zrobienia bydła na murawie. Wciąż jednak rzecz działa się na boisku a bardzo wiele uwagi trzeba było poświęcić kawałkowi wygarbowanej skóry. Dlatego w dzisiejszym odcinku sport wybitnie i do bólu indywidualny, gdzie faule liczą się na punkty a fraza „to kick some balls” nabiera z powrotem właściwego znaczenia. Czytaj dalej

software

Totalnie nielegalny Street Fighter na NESa

Robiąc przegląd dotychczas wygenerowanej zawartości GO!KSR, zorientowałem się, że, o zgrozo, jak do tej pory nie poświęciłem jeszcze ani jednego wpisu żadnemu z przedstawicieli absolutnie klasycznej serii Street Fighter. O ile bowiem z różnych względów bliższe memu serduszku i kręgosłupowi jest uniwersum Mortal Kombat, to jednak właśnie SF poznałem jako pierwszą „dużą” bijatykę. A wszystko zaczęło się jakoś latem ’93 r., kiedy to w lokalnej wypożyczalni gier video na NESa udało mi się trafić na Street Fighter II: World Warrior, dzięki czemu moja średnia ocen w szkole uległa zasadniczemu obniżeniu przez dst z matematyki, którego już nie miałem czasu poprawić. Ale po kolei…
Czytaj dalej