hardware

Gamingowe słuchawki bezprzewodowe Mad Catz F.R.E.Q. M

Patent na słuchawki łączące się z urządzeniem za pomocą technologii bluetooth odkryłem parę lat temu. A ponieważ regularnie sknerzyłem, miałem w posiadaniu całą serię sprzętu, który bardzo łatwo tracił zasięg, ulegał zakłóceniom i wreszcie psuł się na amen. Czasem nawet z moją pomocą. Rezultat był jednak taki, że stałem się wielkim fanem rozwiązań bezprzewodowych, głównie z uwagi na permanentnie plączące się kabelki tradycyjnych słuchawek, które przez lata użytkowania doprowadziły mnie do ciężkiej nerwicy. Czytaj dalej

Reklamy
hardware

Mysz gamingowa AK302, czyli przekleństwo (zbyt) błyszczących powierzchni

Przez ponad półtora roku byłem bardzo zadowolonym użytkownikiem myszy Natec Genesis G55. Produkt okazał się bowiem stosunkowo tani, bardzo wygodny w obsłudze i niezwykle funkcjonalny: przede wszystkim ze względu na dodatkowe przyciski pod kciukiem, które są po prostu nieocenione zarówno w grach jak i w przeglądaniu internetów czy obsłudze edytora tekstu. Parę tygodni temu jednak rolka ostatecznie odmówiła współpracy a ja musiałem rozejrzeć się za nową myszą. Czytaj dalej

hardware

Watara SuperVision czyli nie ma tego złego itd.

Będąc mało-nastolatkiem, bardzo chciałem mieć GameBoya, jednak we wczesnych latach ’90 ta konsola była praktycznie nieosiągalna u mnie na dzielni. Owszem, można się było po nią przejechać do któregoś z większych miast, ale, po pierwsze, ceny sprzętu wciąż były zaporowe a, po drugie, dostępność gier żadna. A wtedy jeszcze nie wiedziałem, że Tetris (defaultowo dołączany do konsoli) to w zasadzie jedyne, czego potrzeba do szczęścia. I jakoś tak w 3/4 okresu mojej fascynacji GB znalazłem się we francuskim hipermarkecie w towarzystwie Wuja, który znienacka zapytał, czy bym nie chciał od niego tej konsoli w prezencie. Dookoła zajaśniało, niebiosa się otworzyły a z nich zstąpił poczet z archaniołem Urielem na czele. Czytaj dalej

hardware

Lightball AG-23 czyli gała+kulka versus WSAD+mysz

Wszystko zaczęło się od mojej śmiałej fantazji o treści „a co by było gdyby w normalnym, dwugałowym gamepadzie, jeden z joystick’ów analogowych zastąpić trackball’em?” Teoretycznie: (1) ma to sens, bo jest zapotrzebowanie na precyzyjne urządzenia sterujące, (2) jest ergonomiczne, bo zwykły trackball obsługuje się kciukiem, (3) jest potrzebne, bo kto by nie chciał załoić w jakiegoś FPSa korzystając z (a) wygody gamepada, (b) precyzji (prawie) myszki i (3) miękkości fotela? Szybkie wyszukiwanie google pokazało, że nie tylko już coś takiego wynaleziono, ale nawet umieszczono w ofercie pewnego dużego serwisu aukcyjnego, który z kolei odesłał mnie do lokalnego sklepu znajdującego się o dwa rzuty granatem od H*jowej Górki. Nie zastanawiając się długo, złożyłem zamówienie a oczyma wyobraźni już ujrzałem siebie rozwalonego w fotelu i grającego w Brutal Dooma. Czytaj dalej

hardware

Dwie gały VS wsad albo frajda VS skuteczność

Pewnego jesiennego popołudnia zadałem sobie pytanie, co by to bowiem było, gdybym podłączył joystick do komputera i zagrał jeszcze raz w moje starocie, ale zamiast z klawiatury – gamepad’em. Sprawa była jasna, w grę wchodziło wyłącznie coś, co posiada joysticki analogowe. Szybkie wyszukiwanie pozwoliło mi znaleźć pobliski sklep sprzedający gamepady wzorowane na DualShock’u w bardzo przyjaznych, empatycznych i ciepłych cenach. I zanim popołudnie stało się wieczorem, wiedziałem już, że zbliżająca się wielkimi krokami Depresja Zimowa będzie mieć ze mną ciężką przeprawę… Czytaj dalej