Ponieważ jest wiosna i świat wypełnił się badziewiem wyłażącym ze wszelkich zakamarków w poszukiwaniu czegoś do skolonizowania/zapłodnienia/zjedzenia (zbieżność z sytuacją na Bulwarach Wiślanych w Krakowie przypadkowa), stanowi to dobrą okoliczność do zanurzenia się w uniwersum Obcego. W dzisiejszym odcinku zatem mod do Dooma o dźwięcznej nazwie Alien Trilogy albo Aliens: The Ultimate Doom.

Mod stanowi  pakiet alternatywnych broni, potworów i tekstur zaczerpniętych z z Aliens: Trilogy, co mnie samego, jako fana gry (która, nawiasem mówiąc, wyszła w trochę niedobrym momencie i po prostu zniknęła w cieniu innych) bardzo ucieszyło. Oznaczać to bowiem mogło obecność smakowitej zawartości na genialnym silniku. I rzeczywiście: mamy więc kilka klas postaci do wyboru (żołnierz, strażnik, android, itp.), które, na ile zdążyłem się rozeznać, różnią się w zasadzie tylko uzbrojeniem początkowym oraz kolorem płynów ustrojowych.

Taka to już przypadłość androidów: wizja robi się czerwona, ale krwawią na biało.

Zestaw broni jest OK. O ile bowiem strzelba, pistolet czy miotacz ognia są dość zwyczajne, to karabin pulsacyjny i smartgun dają niezapomniane wrażenia. Przede wszystkim ze względu na ten swój charakterystyczny i niepowtarzalny odgłos (karabin).  No i trochę ze względu na sposób trzymania (smartgun). Tak po prawdzie to czasem się zastawiam, czy fanem serii nie zostałem z tych dwóch właśnie powodów.

Po prostu poezja.

No, dobra – powodów było więcej. Trzecim bowiem był detektor ruchu. Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu dla pomysłodawców tej idei, ponieważ w tak prosty sposób udało im się zrobić coś, na dźwięk czego, włosy się jeżą na głowie. Co jest nawet, rzekłbym, paradoksalne: mimo tego, że ów gadżet powinien redukować napięcie, bo przecież dzięki niemu zawczasu wiadomo, czy coś czai się za drzwiami, to jednak permanentne pikanie robi swoje.

A kiedy wiadomo, że będzie się działo, to zawsze możemy posłużyć się… działem. Takim stacjonarnym. Jak sama nazwa bowiem wskazuje, stawiamy toto w strategicznym miejscu a ono już działa [suchary=OFF].

Tutaj np. obcemu urwało głowę.

Skoro o przeciwnikach mowa: w D:AT spotkamy starych znajomych z całej serii. Będą więc ludzie i androidy, którzy niejako z automatu będą walczyć z wszelkimi napotkanymi ksenomorfami. No i z nami.

Ludzi i androidy lepiej trzymać na duży dystans, bo sieką ze smartgunów bezlitośnie. To chyba jedyna fotka, na której udało mi się go uchwycić – jest schowany za celownikiem.

Co jakiś czas trafimy na predatora. Będzie się robić niewidzialny, namierzać nas laserem a kiedy uda się go posłać do piachu, poleży tam chwilę i się zdetonuje do wtóru gromkiego śmiechu. Lepiej wtedy być gdzieś indziej.

No i wreszcie same ksenomorfy. W D:AT występują w różnych formach i na różnych stadiach rozwoju osobniczego. Obowiązkowo są więc jaja, facehugger’y, osobniki dojrzałe no i sama królowa. Wszystkie ruszają się potwornie szybko, co wygląda trochę nienaturalnie (nie, żebym wiedział, jak zachowują się ksenomorfy w warunkach naturalnych), ale za to dobrze oddaje beznadziejność prób ustrzelenia takiego dziada i wzmaga napięcie. Co ostatecznie poczytuję za duży plus.

Umierając obowiązkowo chlapią kwasem, który potem zostaje na kilkanaście sekund na podłodze. Trzeba więc uważać, żeby nie zamknąć w rogu, co pokazuje powyższa rycina.

Mod zawiera również pakiet tekstur, które zastępują te obecne w domyślnych IWADach. Generalnie dominują odcienie czerni i szarości, przebijane co jakiś czas komputerową zielenią i turkusem. Jak już napisałem wieki temu, taka paleta bardzo do mnie przemawia, więc pod tym względem jestem bardzo zadowolony. Miejscami robi się co prawda zbyt ciemno, ale z drugiej strony umożliwia to wyeksponowanie innych elementów krajobrazu i konieczność posługiwania się innymi punktami odniesienia.

Np. rewelacyjnym tłem.

Moda testowałem na dobrze mi znanych mapach z Dooma jedynki i muszę przyznać, że byłem zaskoczony, jak widowiskowe rezultaty dała sama podmiana tekstur, broni i przeciwników. Wszystko nagle stało się jeszcze bardziej unheimlich: jeśli wolno mi posłużyć się może trochę oklepaną metaforą, było to jak przyjść do szkoły w nocy i zobaczyć oświetlone korytarze z atramentem za oknem. W skrócie: krypne jak diabli. Z przyjemnością również stwierdzam, że randomowość tych tekstur nie rzuca się w oczy jakoś szczególnie. Miejscami widać, że coś nie pasuje, ale przez większość czasu całość wygląda jak koszmar Gigera.

Bodaj najbardziej ikoniczne miejsce E1M1.

Mod ma wciąż status publicznej beta, ale już teraz jest naprawdę nieźle. Całość jest bardzo grywalna i dobrze sprawdza się jako weapon pack – a jeśli do tego dojdą jeszcze dedykowane etapy, to w ogóle będzie świetnie. Co prawda nawet wtedy D:AT nie pobije moich osobistych faworytów w tej kategorii (wiadomo, Brutal Doom: Project Brutality, D4D i Project: MSX), ale wciąż będzie stanowić miłą odmianę i szansę poudawania, że jest się Heleną Powtórką…

Reklamy

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s