Okolicznościowa wyżerka za progiem, więc to najwyższy czas na prezentację adekwatnej do sytuacji formy rozrywki. Tradycyjnie już i jak to było w przypadku poprzednich świąt, kryteria są następujące:

  1. gra jest prosta ale wcale nie łatwa, tj. nie trzeba spędzać 12 godzin na robieniu tutoriala oraz kolejnych 12 na forach dyskusyjnych w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, jak przejść pierwszy level;
  2. do kontrolowania gameplay’a wystarczy jedna ręka, podczas gdy drugą można zawzięcie pałaszować jaja z majonezem;
  3. grafika jest przejrzysta na tyle, by móc śledzić akcję siedząc wyprostowanym i trzymając telefon pod stołem, równocześnie podtrzymując konwersację.

A ponieważ sam mam niedosyt śniegu, bohaterką dzisiejszego wpisu jest  Alto’s Adventure, dzięki której można jeszcze trochę pozaprzeczać rzeczywistości i pozjeżdżać z wektorowych stoków.

Zajawka jest taka: Alto to mieszkaniec pewnej górskiej wioski, któremu na potęgę uciekają lamy. Formalnie więc zadaniem Alto jest dopędzenie i złapanie rzeczonych zwierzaków. W praktyce natomiast chodzi o to, by rześko pozasuwać odstawiając na trasie różne tłuste triki.

Sterowanie jest niezwykle proste. Tapnięcie ekranu to skok. Tapnięcie i przytrzymanie to backflip. Tapnięcie i wylądowanie na jakiejś przeszkodzie to grind. Trzeba pilnować tylko tego, by lądować na desce a nie na głowie, omijać (lub mielić) przeszkody oraz realizować wskazane w danym etapie zadania: a to przejechać jakiś dystans, a to przegonić jakąś liczbę ptaszysk czy wreszcie pozbierać określoną ilość punktów.

Na ile zdążyłem się zorientować układy scenerii generowane są do pewnego stopnia randomowo. A jeśli do tego dodać zmieniającą się w czasie rzeczywistym pogodę, to mamy zapewnioną ciągłą różnorodność warunków, dzięki czemu robienie po kilka razy tego samego levelu nie nudzi się tak szybko.

Dużą zaletą jest znakomita oprawa audiowizualna AA. Krajobrazy choć zbudowane z minimalistycznych elementów, są iście bajkowe. W tle przygrywa nam kojąca muzyka a na pierwszy plan wysuwa się mesmeryzujące szusowanie dechy po śniegu. To właśnie ze względu na te cechy warto pamiętać, że AA sprawdza się nie tylko w okolicznościach świątecznych.

Deweloperzy najwyraźniej zdali sobie sprawę z relaksującego potencjału gry i udostępnili tzw. Zen Mode, w którym nie musimy realizować żadnych zadań a po wszelkich wypadkach od razu wracamy na trasę. Wystarczy tylko założyć słuchawki, zgasić światło i dać się ponieść. W sam raz na poobje*nie* leżakowanie!

Alto właśnie zrobił sobie przerwę na kontemplację śnieżnej burzy.

poobje*ny – compositum „poobiadowy” i „obje*ać się” w znaczeniu „najeść”. Patrz również: „poobje*nia” w znaczeniu „drzemka”, z reguły poprzedzona konsumpcją.

PS Ginger – dziękuję za polecenie, piona!

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Alto’s Adventure czyli jak przetrwać święta, cz. 4

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s