O tym, że ów film będzie bardziej ’80s niż same ’80s wiedziałem, zanim jeszcze rozsiadłem się przed monitorem i właśnie wobec tego przerysowania robiłem sobie największe nadzieje. I doszło do swoistego paradoksu. W swojej hiperbolizacji lat ’80 produkcja okazała się ciężkostrawna a kolejne nawiązania zaczęły się nawarstwiać i nawarstwiać do tego stopnia, że przysłoniły wszystko inne aż wreszcie stały się męczące. W języku memetyki internetowej to się ponoć nazywa „plagą”.

Mimo, że to było raptem pół godziny, to film mnie po prostu zmęczył. Z drugiej jednak strony od początku do końca nie byłem w stanie wyjść z podziwu dla Producentów, którym udało się wcisnąć tyle symboli mając tak ograniczone pole manewru: niski budżet, kilkuosobową ekipę i 30 minut. Jak podejrzewam, ktoś już zabrał się za zrekonstruowanie całej sieci memów #80s obecnych w filmie. Mnie samego natomiast oczywiście zafrapowały te spośród nich, które miały do tego etykietkę #videogames. Tych oczywiście jest masa i do tego zaserwowanych prosto w twarz.

Shmupy na automatach…

…zabytkowa Nintendo Power Glove Hackermana…

…czy wreszcie ośmiobitowy model podróżującego w czasie protagonisty. Całkiem sporo działo się też na metaforyczny peryferiach kadru.

A to automat z Tronem

…a to ZX Spectrum między magnetofonem a walizką z rękawicą…

…a to wyrwany żywcem z Mortal Kombat 1 kręgosłup. Oprócz tego znalazłem tutaj i trzecią grupę takich nawiązań, które prawdopodobnie są po prostu moimi projekcjami raczej niż rezultatem twórczych intencji producentów.  W pierwszej kolejności więc…

…była to scena, w której protagonista wysiada z rozpędzonego Lamborghini, staje na dachu i strzela do wielkiego mecha, parafrazując w ten sposób czołówkę Contra: Hard Corps czy estetykę całej serii Contra w ogóle, gdzie nierzadko odstawia się podobne hece.

Niemałą frajdę dało mi również znalezienie dwóch starych znajomych. I tak, Hunka z serii Resident Evil rozpoznałem od razu i bez trudu, bo zdradziła go permanentnie noszona maska. Natomiast mojego absolutnego faworyta dostrzegłem dopiero za drugim podejściem – ale warto było czekać.

Ewidentnie, D*pek z International Karate. Choć może raczej ze swojej drugiej odsłony, jeśli wziąć pod uwagę długość wąsów.  O, przepraszam – tutaj muszę skończyć, bo właśnie telefon zadzwonił i muszę odebrać…

Halo?..

 

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Kung Fury (spoiler alert!)

  1. „wyrwany żywcem z Mortal Kombat 1 kręgosłup” –> wyrwany żywcem – cóż za wyborny dobór słów <3

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s