Myślę, że nie jestem jedynym, który ma ogromną frajdę z budowania jakichś onirycznych/absurdalnych/surrealistycznych konstrukcji z różnych przypadkowych obiektów, które napatoczą się w zasięg rąk. Szczęśliwie moja ścieżka rozwoju zawodowego nie prowadziła przez Wydział Architektury i w ten sposób tendencja do budowlanej awangardy została skanalizowana w sferze modelowania i wizualizacji raczej niż ewokowania faktycznych po-tworów. Jednym z narzędzi, dzięki któremu jestem w stanie bezboleśnie i wygodnie generować takie właśnie totalnie odjechane figury jest Castles Made of Castles – aplikacja uruchamiana w przeglądarce, która umożliwia… No, właśnie.

Powiem prawdę – nawet za bardzo nie potrafię nazwać tego, co ta aplikacja robi i w jaki sposób, ale tym bardziej właśnie mnie to fascynuje. Autor rzeczonej perełki, Nico Disseldorp, najwyraźniej znajduje szczególne upodobanie w tego typu rozrywce, bo CMoC stanowi tylko jeden z jego projektów, które zresztą dość szczegółowo tłumaczy przy użyciu geometrycznej, matematycznej i informatycznej terminologii. Mi samemu technika przypomina trochę tzw. greeble, którą bardzo cenię za maksimum efektów przy minimum skomplikowania technicznego.

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/File:Greeble.png.

Zresztą, dość gadania – może po prostu pokażę, co się dzieje a Czytelnicy sami to sobie nazwą, jak tylko zechcą. Zaczyna się bowiem bardzo niewinnie. Do dyspozycji mamy jedną bryłę, którą możemy, zgodnie z załączoną w prawym górnym rogu instrukcją, obracać, kolorować i rozbudowywać o kolejne elementy.

Po kilkunastu sekundach klikania mamy już nieco bardziej skomplikowany kształt.

Ów kształt możemy w paru kliknięciach skomplikować jeszcze bardziej oraz pokolorować korzystając z różnych psychodelicznych palet w celu uzyskania jakiejś wariacji na temat odwróconego do góry nogami, umieszczonego w oceanie i oblepionego wodorostami Empire State Building.

A wszystko po to, by w pewnym momencie zresetować układ i zacząć zabawę od nowa…

…tworząc coś, co aż się prosi o to, żeby dało się wyeksportować jako etap do któregoś z bardziej modernych portów Dooma umożliwiającego konstruowanie takich architektonicznych horrorów. Albo do Quake’a. I najlepiej, żeby jeszcze automatycznie pokrywał wszystko odpowiednio dobranymi teksturami. Dobra, chyba się zagalopowałem.

Po prostu jestem oczarowany potężnymi możliwościami tego cacka. Z jednej strony jest to nieprawdopodobnie proste w użyciu narzędzie ekspresji twórczej a z drugiej generator pożywienia dla wyobraźni przestrzennej. Nie mając żadnego przygotowania graficznego czy architektonicznego (nie licząc wieloletniej praktyki w zakresie posługiwania się klockami LEGO) jestem w stanie konstruować światy niczym z kubistycznych koszmarów Piranesi’ego.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Zamki z zamków czyli architekt na psychotropach

  1. Włączyłam sobie na chwilę te Castles i skończyło się to tym, że klikałam w przypadkowe miejsca, a mój wzrok stawał się coraz bardziej pusty… chyba nie do końca moja rozrywka :D Ale zrobię drugie podejście. Zdecydowanie bardziej chciałabym mieć umiejętności Piranesiego ___

  2. Wieloletnia praktyka w zakresie posługiwania się klockami LEGO? Dlaczego ta wieść dociera do mnie dopiero teraz? :-D

  3. No, co Ty? Naprawdę nigdy tego nie mówiłem?! :D Strasznie Lego Technic lubiłem, bo można było konstruować jakieś totalnie obłędne mechanizmy napędzane silniczkiem :D

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s