Wszystko zaczęło się od serii quizów z zakresu kulturoznawstwa rozpowszechnianych za pośrednictwem FB mojej Katedry (Agnieszka K. – wielki rispekt!). Quizy skierowane są w pierwszej kolejności do samych studentów, którzy mają do czynienia z tymi zagadnieniami na co dzień – w praktyce jednak każdy zainteresowany tematyką konkretnego quizu może wziąć udział w zabawie i coś wygrać. Jak do tej pory bowiem quizy dotyczyły samurajów, mniejszości etnicznych w Polsce oraz…

Kiedy tylko więc dowiedziałem się o tym przedsięwzięciu, pomyślałem, że będzie to znakomita okazja, żeby paroma pytaniami puścić w dalszy obieg to, co napisałem tu i ówdzie w zakresie demonologii biblijnej i rabinicznej. I kiedy tak rozkminiałem możliwe do zadania pytania, przyszło mi do głowy, że wielką szkodą byłoby nie skorzystać z zaskakująco bogatych możliwości Google Forms i przynajmniej trochę nie u-nie-oczywiścić całej zabawy.

I tu konieczna jest mała literacka reminiscencja. Jakoś tak w ’91 zetknąłem się ze zjawiskiem gier paragrafowych z serii Wehikuł Czasu (Bartłomiej S. – jeśli jakimś cudem tu trafiłeś, to wiedz, że pamiętam, kto mi te książeczki pożyczył!). Skłamałbym, gdybym powiedział, że od razu stałem się wielkim fanem, faktem jednak pozostaje, że sama forma tych książeczek mnie urzekła. We wszystkim innym, co wcześniej czytałem, narracja tworzona była z perspektywy pierwszej bądź trzeciej osoby – ale nigdy drugiej! Co więcej, już będąc brzdącem byłem szczególnie wyczulony na stosowanie czasu teraźniejszego, który tak bardzo wzmagał napięcie i dynamikę opowieści. Karol May i Alfred Szklarski, którymi się wtedy zaczytywałem, opisywali swoje wyimaginowane przygody z reguły w czasie przeszłym – Wehikuły… natomiast pisane były w czasie teraźniejszym i dawały w ten sposób silniejsze poczucie zanurzenia w kreowanym świecie.

Bodaj dwie pierwsze, w które grałem. Zrzut ekranu zrobiłem tutaj.

Rok ’91 był również pierwszym rokiem użytkowania mojego pierwszego komputera (trzy jedynki!), więc z oczywistych względów gry paragrafowe nie miały szans z Montezuma’s Revenge czy Giana Sisters. Dwa lata później jednak trafiłem na Robin of Sherwood – typową tekstówkę z elementami graficznymi, dzięki której nauczyłem się kilku bardzo przydatnych słówek po angielsku, m.in. „search”, „use” oraz „strangle”. RoS od razu skojarzył mi się z Wehikułami…, ale równocześnie wydał jeszcze bardziej dynamiczny i dający jeszcze silniejsze poczucie imersji w wirtualnym świecie. Jak wyżej jednak, skłamałbym, gdybym stwierdził, że stałem się wielkim fanem tekstówek.

Zrzut ekranu zrobiłem tutaj.

Tamte doświadczenia jednak w zupełności wystarczyły, żeby sprowokować mnie do swoistego eksperymentu polegającego na zrobieniu nakładki, która przykryłaby poetykę quizu opowieścią o dziewięciu demonach i – tu spoglądam ostrożnie przez ramię – demonicach. Szybko też okazało się, że mimo ściśle ustalonej formuły quizu (10 pytań, 3 odpowiedzi na każde, brak pytań dodatkowych), pole do popisu było ogromne i w zasadzie ograniczone tylko wyobraźnią. Nie mogłem więc co prawda zrobić faktycznych ścieżek narracyjnych, ponieważ to by się wiązało z różnym zestawem pytań dla każdej osoby a więc z wyjściem poza przyjętą formułę, ale wciąż udało mi się konsekwentnie utrzymać narrację w drugiej osobie i w czasie teraźniejszym. Ba i nawet na punkty się gra, czego w Wehikułach… nie było!

To ja podczas przygotowywania pytań.

Zabawa trwa, quiz jest dostępny w sieci dopiero od mikołajków, trudno mi więc na razie ocenić, jaki jest odbiór społeczny wydarzenia. Już teraz natomiast stwierdzam, że ja sam miałem ogromną frajdę z jego tworzenia a niniejszy post pozwolę sobie spuentować nieprzystojną alegorią. Otóż mój bardzo dobry Kolega w czasach Jego studenckich mieszkał w bursie. Pewnego wieczoru, na lekkim rauszu i w dobrym nastroju ów Kolega pomaszerował do recepcji akademika, gdzie akurat urzędował jego współlokator, z którym nierzadko realizowali różne lokalne performanse. Kolega stanął przed recepcją, wyjął prącie i umieścił na ladzie ze słowami „trochę brudny – ale ch*j!” dając w ten sposób wyraz swoim poglądom na przewagę ontologii pozytywnej nad negatywną. Analogicznie więc ja – może nie na lekkim rauszu ale z pewnością w dobrym nastroju i preferencją dla ontologii pozytywnej – umieszczam na ladzie moje dzieło ze słowami „trochę suchy – ale qu*z!”

Miłej zabawy!

Advertisements

4 uwagi do wpisu “„JmIK: A więc chcesz zostać łowcą demonów…” czyli red. nacz. GO!KSR pisze prostą grę (prawie)paragrafową

  1. Urzekła mnie ta historia. A puenta? Wyśmienita, doprawdy.
    W quiz-test klilknęłam raz, przeczytałam wstęp, zobaczyłam pierwsze pytanie… i tyle mnie widzieli, kurz tylko jeszcze chwilę opadał w powietrzu. Niestety, test dla bardzo pr0 graczy, z dużą wiedzą… ale czemuż się dziwić, inni nawet nie powinni mieć odwagi chociaż spojrzeć na demony.
    Ale ogólnie pomysł fajny :D

  2. Nie wiem, jak facet może tak zaniedbać prącie, co nie zmienia faktu, że puenta rzeczywiście luks!

    Jutro stawiam chińskie!

  3. Ułożyłem wierszyk na tę okoliczność, uwaga:

    dbaj o swój cybuch,
    mój drogi bracie,
    a wstydu nie odczuj,
    kładąc go na ladzie.

    czyść żwawo swą faję,
    syp świeżym tytoniem,
    a traktuj ją niczym
    twą własną koronę.

    cne białogłowy,
    szanowni panowie:
    „cóż to za faja!” –
    każdy tak powie.

    więc jeśliś szlachcicem,
    poważną osobą,
    wiesz już to dobrze,
    cybuch ci ozdobą.

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s