Jakkolwiek jestem fanem serii w jej RTS-owych odsłonach, zwłaszcza dwójki, to o samym filmie dowiedziałem się tak zupełnie od czapy zderzając się z jakimś plakatem na mieście. Film zobaczyłem jednak dopiero po kilku miesiącach jakie upłynęły od jego polskiej premiery – i to nie dlatego, że nie chciałem. Po prostu ciągle coś wypadało i mimo tego, że byłem bardzo ciekaw, jak Azeroth będzie wyglądać na wielkim ekranie, datę projekcji ciągle przekładałem, wciąż jednak podkręcając sobie nadzieje na solidne widowisko. I kiedy ten dzień (w zasadzie wieczór) nadszedł, trochę się zawiodłem.

Tak na marginesie – jak właściwie nazywa się ork-kobieta? Orka? Orkica? Orzyca?

Seria ma już prawie 22 lata, każda jej odsłona była ogromnym sukcesem komercyjnym, sam świat gry natomiast obrósł w ogromną ilość paratekstu: map, modów, opowiadań, gadżetów, itp. W rezultacie Warcraft to w tym momencie potężny przemysł – i mówię to z głębokim szacunkiem dla ludzi, którym udało się z małej wariacji tolkienowskiej zrobić poważnego konkurenta dla świata Władcy Pierścieni. Z czego osobiście i jako anty-fan tego ostatniego (EDIT: eksplikacja w komentarzach) mam przy okazji dość dużą satysfakcję.

Krasnolud czyta właśnie draft Hobbita i nie może się nadziwić tolkienowskim stereotypom.

Zmierzam jednak do tego, że na film z pewnością były zarezerwowane ogromne środki a producenci na niczym nie musieli oszczędzać. Obsada, scenariusz, efekty specjalne – to wszystko mogło być z górnej półki, bo nawet gdyby budżet filmu okazał się duży, to i tak można było liczyć na sukces kasowy. A tymczasem…

O obsadzie się nie wypowiem, bo i tak nie znam środowiska współczesnych aktorów. Dobór poszczególnych postaci mnie jednak zupełnie nie przekonał. Król Llane ma maślane spojrzenie i jest zdecydowanie za młody na króla. Królowa jest mdła. Medhiv nie przejawia praktycznie żadnych emocji. Wreszcie magowie z Kirin Tor zachowują się jak pensjonariusze azylum po otrzymaniu zbyt silnej dawki środków uspokajających.

Czy jednak te dwie godziny spędzone przed monitorem uważam za stracone? Na szczęście nie i to z kilku powodów. Po pierwsze, sceneria jest zupełnie jak z gry. Zielone polany, mleczne szczyty, kobaltowe doliny, błękitne niebo – wszystkie te kolory są bardzo dalekie od naturalnych, ale o to właśnie tutaj chodzi. Tak samo miasta i osady w swojej schematyczności bardzo przypominają naprędce budowane bazy, gdy czasem źle się wycelowało i postawiło farmę dokładnie pomiędzy zamkiem a kopalnią złota.

Po drugie, takich nawiązań do samej serii jest więcej i mają one różny stopień (nie)oczywistości. Ponieważ WoW nie znam zupełnie, trudno mi ocenić, która z odsłon jest najobficiej reprezentowana w filmie. Moim absolutnym faworytem natomiast jest scena, w której młody mag zamienia strażnika w owieczkę. Tak bardzo Warcraft 2!

Po trzecie, film zupełnie nie szczędzi na suchych tekstach, które bardzo sobie cenię. Nieprzypadkowo też za najbardziej przekonujących aktorów uważam tych odgrywających role Lothara, Garony i wreszcie Khadgara. Ten ostatni zresztą to chyba ukłon w stronę stereotypowego gracza w WoW, jak mniemam.

Po czwarte, nie wiem, czy to zamierzone czy nie, ale wydaje mi się, że dostrzegłem jedno biblijne nawiązanie w filmie. Chodzi mi tutaj o postać syna Doratana. Chłopak zostaje uratowany w sposób nasuwający silne skojarzenia z trudnym dzieciństwem Mojżesza (Wj 2:3) natomiast jego imię, Go’el, po hebrajsku brzmi jak גואל czyli „zbawiciel”. Albo געל czyli „obrzydzenie”. Nie wiem, który wariant autorzy mieli na myśli i czy w ogóle brali to pod uwagę.

Po piąte i najważniejsze, tym, co w moim odczuciu stanowi największy potencjał tego filmu to sceny z udziałem orków. Nie jestem tutaj szczególnie obiektywny, ponieważ z orkami czuję się szczególnie związany z różnych względów i to niekoniecznie takich, o których pisze Varg Vikernes lecz raczej z tych, które wzmiankuje Finntroll.

Od strony technicznej orki przedstawione są po prostu fantastycznie. Postacie wygenerowane są z ogromną dbałością o szczegóły, poruszają się i zachowują bardzo naturalnie a swoją, hmm, grą aktorską, biją ludzi na głowę. Co więcej, poszczególni przedstawiciele oryckiego gatunku są bardzo wyraziści i oryginalni a ja sam ani przez moment nie miałem odczucia obcowania z jakąś jednolitą i słabo zróżnicowaną masą, którą byli w tym filmie ludzie.

Złożoność wizualna idzie w parze z wielowymiarowością psychologiczną. Film pokazuje orki jako grupę bardzo zróżnicowaną i posiadającą bogatą jakkolwiek brutalną kulturę. Szczególnie urzekły mnie sceny, w których orki toczą poważne dyskusje – a widząc zielonych osiłków w skupieniu rozważających dylematy egzystencjalne nie mogłem powstrzymać się przed skojarzeniem z boksem szachowym.

No i wreszcie moja ulubiona scena z całego filmu to właśnie komputerowo wyrenderowany pojedynek Durotana i Gul’dana. To raptem nieco ponad minuta wszystkiego, ale spodobała mi się każda sekunda. Klanowy a może raczej totemiczny strój Durotana…

…moment gdy Gul’dan zrzuca swoją nekroszamańską kapotę i pokazuje światu, że bycie mózgowcem nie przeszkadza budowaniu funkcjonalnej masy mięśniowej…

…czy wreszcie srogie razy wielkimi jak kule armatnie pięściami wymieniane przez obu dżentelmenów.

To właśnie ze względu na orki liczę na ciąg dalszy. I naprawdę wystarczy mi, jeśli hipotetyczna kontynuacja nie będzie znacznie bardziej słaba od tej części.

Reklamy

12 uwag do wpisu “Warcraft: The Beginning czyli dlaczego wolę orki (spoiler-alert!)

  1. Ooo, dobrze wiedzieć, że jesteś anty-fanem Władcy Pierścieni. Nie wiem, czy „można się było tego spodziewać”, czy „jestem w głębokim szoku”, niemniej, fakt interesujący.

    Na WoWie nie znam się kompletnie, ale te screeny tutaj wydają się najciekawszym przedstawieniem orków, jakie widziałam dotychczas… :D

    Po pierwsze jednak – Varg zawsze bawi (i uczy), ale najważniejsze – dzięki za tę piosenkę Finntrolla, jakoś mi umknęła… a bardzo wpada w ucho! :D

  2. Dobra, teraz sobie myślę, że metonimia, którą się posłużyłem, była trochę niefortunna, więc robię szybki update:
    1) Dla samego Tolkiena mam szacunek o tyle, że będąc pojedynczym człowiekiem skonstruował potężny i zróżnicowany świat literacki.
    2) Mało tego – swoim mempleksem udało mu się zarazić całe masy umysłów. Albo to po prostu mempleks wykorzystał Tolkiena jako narzędzie. W obu wypadkach dzieło, którego Tolkien był twórcą/mediatorem odniosło sukces memetyczny. Również rispekt w obliczu czegoś dużego.
    3) Treść i przekaz Silmarillionu, Hobbita, Władcy Pierścieni znalazłem jako umiarkowanie porywające a wręcz nudne w swojej dychotomii dobre-złe. To jednak kwestia czegoś w rodzaju preferencji smakowych: od Tolkiena wolę Lovecrafta, od Iron Maiden wolę Slayera, od Quake’a wolę Dooma, itd.
    4) Drażni mnie natomiast kult Tolkiena i jego dzieła uprawiany publicznie. To trochę tak, jakby mi ktoś bez przerwy puszczał Run to the Hills nad uchem a do twardego porzygu. Prawdopodobnie z tego względu epopeję kinową nie będącą równocześnie ekranizacją tolkienowską (czyt Warcrafta) powitałem z pewną ulgą. Choć ze świadomością, że jest to po prostu przetworzony Tolkien – nic nikomu nie ujmując, bo przetwarzanie starych motywów to normalka. Tolkien też przetwarzał.

  3. Powiem Ci, że sporo wyjaśniłeś, dziękuję za poświecenie mej urkytej dociekliwości Twego cennego czasu. Częściowo muszę się z Tobą zgodzić, ale z drugiej strony… Lubię fantasy. To trochę epickie, może czasem kiczowate, niejmniej – tradycyjne. Taka tematyka niestety nie sprzedaje się dobrze w kinie,a w każdym razie – mało tego typu produkcji powstaje, książki o tej tematyce też o dość długiego czasu mnie nie satysfakcjonują (może dlatego, że ciężko już o coś oryginalnego). Na dodatek nie czytałam z Tolkiena niczego poza Hobbitem, który to mi się podobał, może dlatego, że był zwięzły i na temat (hehe). Dlatego właśnie dałam się trochę złapać na popkulturę i „kult Tolkiena uprawiany publicznie” i fajnie mi się to oglądało wszystko, co powstało. Z drugiej strony jednak – nie mam uprzedzeń, bo też nie czytałam i nie wiem, co zepsuli w ekranizacji WP itd. Reasumując – mam do sprawy dużo bardziej dziecinne podejście, niż Ty, ale ciekawy punkt widzenia przedstawiłeś.

  4. Ale ja się na Władcy Pierścieni (filmie) całkiem nieźle bawiłem! I to z podobnych powodów, co w przypadku Warcrafta. Były epickie krajobrazy, epiccy bohaterowie, epickie czarne charaktery – a czego więcej oczekiwać? To nie Ingmar Bergman przecież :)
    Mi samemu mój wywód uświadomił teraz, że to nawet nie o Tolkiena chodzi tylko o bycie ofiarą natrętnego epatowania jakąś ideą, która mnie samego nie porywa. Błędnie rozpoznałem więc czynnik denerwujący i chyba będę musiał napisać jakieś oficjalne sprostowanie :D

  5. Powiem Ci, że ten mem wyraża więcej, niż tysiąc słów. Bardzo trafny :D
    I cieszę się, że pomogłam (ah, przypiszę sobie tę przysługę) znaleźć Ci prawdziwy czynnik denerwujący, który maskował się pod ogólną ideą Tolkiena jako zjawiska psychospołecznego (cokolwiek :D) Byłam wczoraj w krakowskim pubie „Pod Rozbrykanym Kócem”, który powinien również wyprowadzić Cię z równowagi w ramach „epatowania jakąś ideą…”, ale właśnie – „były epickie krajobrazy, epiccy bohaterowie, epickie czarne charaktery”… znaczy no :D
    Miłe miejsce. Ale myślę, że trochę bardziej jak Ty z WP, ja mam ze Star Warsami..

  6. Zawsze pozostaje „Dziórawy kocioł”… myślę, że dla Ciebie, jak znalazł :’D

  7. W Sylwestra obejrzę. Dzięki za przekonanie mnie, ponieważ do tej pory byłem nieprzekonany przez nieprzekonanego kumpla, który ostatecznie swe nieprzekonanie zwalczył i poszedł do kina. Niestety, po po iluś tam minutach nieprzekonanie znów zatriumfowało, co sprawiło, że ów jegomość miał ochotę w swoim nieprzekonanym nieprzekonaniu opuścić kinową salę.

    No, ale nie wziąłem pod uwagę tego, że to nie jest gracz i jego odbiór filmu jest jednak inny.

  8. Też miałem ochotę opuścić salę kinową, ale patrz wyżej ;D
    Myślę, że orki Ci się spodobają, były bardzo goblińskie.

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s