software

Teenagent, nał czek dis ałt, men!

Bez mała rok temu i przy okazji podsumowania roku 2015 na GO!KSR, przeprowadziłem konkurs w kategorii najaktywniejszych Czytających, w którym to konkursie Ginger zajęła jedno z czołowych miejsc i jako nagrodę wybrała recenzję gry Teenagent. Ponieważ wielkimi krokami zbliża się kolejne podsumowanie a w Nowy Rok zdrowo jest wejść z czystym sumieniem – w dzisiejszym odcinku przetrzymany niczym goj na lotnisku Ben Guriona wpis o bodaj najbardziej przełomowej polskiej przygodówce lat ’90. Czytaj dalej

software

„JmIK: A więc chcesz zostać łowcą demonów…” czyli red. nacz. GO!KSR pisze prostą grę (prawie)paragrafową

Wszystko zaczęło się od serii quizów z zakresu kulturoznawstwa rozpowszechnianych za pośrednictwem FB mojej Katedry (Agnieszka K. – wielki rispekt!). Quizy skierowane są w pierwszej kolejności do samych studentów, którzy mają do czynienia z tymi zagadnieniami na co dzień – w praktyce jednak każdy zainteresowany tematyką konkretnego quizu może wziąć udział w zabawie i coś wygrać. Jak do tej pory bowiem quizy dotyczyły samurajów, mniejszości etnicznych w Polsce oraz… Czytaj dalej

software

Alien Swarm czyli od mola spożywczego po xenomorfa

Jako że ostatnio toczę zażartą wojnę z molami spożywczymi, które dokonały inwazji na moją kuchnię oraz częściowo udanej kolonizacji spiżarki, musiałem aktywizować schematy poznawcze wypracowane przez lata grania w gry video. A, więc: mole to Obcy występujący w różnych formach od jaja, poprzez stadium larwalne aż po dorosłe osobniki potrafiące latać. Ja to jednoosobowy, zwiadowczo-desantowo-szturmowy oddział kosmicznych marines. Spiżarka to baza kosmiczna, z której co prawda personel już ewakuowano, ale wciąż pozostały tam bezcenne zasoby żywnościowe, od których zależy przetrwanie całej kolonii. Czytaj dalej

filmy

Warcraft: The Beginning czyli dlaczego wolę orki (spoiler-alert!)

Jakkolwiek jestem fanem serii w jej RTS-owych odsłonach, zwłaszcza dwójki, to o samym filmie dowiedziałem się tak zupełnie od czapy zderzając się z jakimś plakatem na mieście. Film zobaczyłem jednak dopiero po kilku miesiącach jakie upłynęły od jego polskiej premiery – i to nie dlatego, że nie chciałem. Po prostu ciągle coś wypadało i mimo tego, że byłem bardzo ciekaw, jak Azeroth będzie wyglądać na wielkim ekranie, datę projekcji ciągle przekładałem, wciąż jednak podkręcając sobie nadzieje na solidne widowisko. I kiedy ten dzień (w zasadzie wieczór) nadszedł, trochę się zawiodłem. Czytaj dalej