No, to skoro już udało mi się ściągnąć uwagę Czytelników tym buńczucznym tytułem, czas na wyjaśnienia z mojej strony. Otóż tytuł wziął się z tego artykułu, którego Autor pod sam koniec pisze coś takiego:

Insofar as Tinder is a form of sociability, it is largely one that people can talk about—an anecdote-generating engine—even more than they actually engage in. This may be the primary use case, even if that’s not what it’s built for. Esports, similarly, is a conversation engine built atop a different form of infrastructure.

Mi natomiast w chwilę po lekturze przyszły do głowy trzy rzeczy. Po pierwsze, za bardzo trafne uważam spostrzeżenie dotyczące narratogennej i mitopoetycznej funkcji gier video. Co więcej, osobiście i jako zawodnik grający w kolorach drużyny narratologów uważam to za niezwykle celny prztyczek w nos tym spośród ludologów, którzy uparcie negują wagę tego właśnie ich aspektu. Te bowiem – czy to samotne maratony w Tetrisa, czy kilkugodzinne deathmatche w Dooma – zawsze dostarczają materiału do długich opowieści. A to, że słuchacze już niekoniecznie podzielają entuzjazm opowiadacza, to już inna sprawa.

Po drugie, przypomniał mi się fragment eseju zapodanego mi wiele lat temu przez Ginger jeszcze przy okazji Jej studiów, prezentujący pewną wariację wskazanego powyżej gawędziarskiego fenomenu. Niestety, mimo starannych rekonstrukcji do samego eseju dotrzeć mi się już nie udało, mimo że sam fragment robi błyskotliwą karierę jako zreiterowany w ten czy inny sposób dowcip o Claudii Schiffer i bezludnej wyspie. Przy czym to dość słaby żart, ostrzegam uczciwie.

Po trzecie wreszcie, najpierw byłem dość zdziwiony, że sam na porównanie Tindera do esportu nie wpadłem, zważywszy na moją tendencję do postrzegania różnych zjawisk z perspektywy gier video. W głowie miewałem raczej różne wariacje na temat serii Pokemon (zgadnijcie, czemu), tudzież dungeons’n’dragons. Przy czym za tą drugą metaforą stoi zabawna historia. Mianowicie najpierw myślałem, że chwyta ona aspekt losowości i tego, że nie wiadomo, na kogo się trafi i co się przydarzy, niczym w Diablo i każdorazowo generowanym na nowo etapie. Czyli trochę na zasadzie metafory „życie to pudełko czekoladek”. Potem jednak dotarło do mnie, że chodzi tutaj o to, że wokół tylko lochy i smoki.

Advertisements

9 uwag do wpisu “Tinder jako esport

  1. To w sumie bardzo ładnie, że jesteś „happy” po czytaniu swoich postów :D

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s