Panie i Panowie, w tym tygodniu mija rok, odkąd GO!KSR zmienił swoją formułę z publikuję-kiedy-mi-coś-przyjdzie-do-głowy-ale-generalnie-to-nie-mam-czasu-na-gry-video na solidny regularnik zapewniający swoim Czytelnikom cotygodniową dawkę apoteozy przestarzałego sprzętu i oprogramowania, bardzo słabych żartów oraz dykcjonarza stanowiącego mieszankę specjalistycznych wielozgłoskowców i prostackich monosylab – a wszystko to w formie wielokrotnie złożonych zdań, „których nie sposób przeczytać bez nabrania głębszego oddechu”. Co powiedziawszy zacytowałem sam siebie z Wprowadzenia do pewnej książki (uwaga, kryptoreklama).

Wykres jest tak prosty, że można go stosować jako matrycę do produkcji ekierek.

Fakt, że od wpisu o D*pku GO!KSR pojawia się z regularnością niemal zbliżoną do tej uskutecznianej przez Immanuela Kanta wychodzącego na codzienną przechadzkę napawa mnie z jednej strony pewnym zakłopotaniem a z drugiej ogromną radością. Dlaczego, Red. Nacz. GO!KSR?! spytacie.

Zakłopotaniem, ponieważ przypomina mi po raz kolejny, że jestem strasznie uparty i jak sobie coś zaplanuję, to nie ma takiego bata we wsi, który wybiłby mi z głowy te perseweracje (l. mn. zamierzona), co czasem wpędza mnie w ślepe zaułki, z których potem wygrzebuję się, miotając na prawo i lewo moim ulubionym określeniem na przedstawicieli gatunku samozwańczych samców alfa. Z radością natomiast, ponieważ utwierdza mnie to w przekonaniu, że jestem strasznie uparty i jak sobie coś zaplanuję, to nie ma takiego bata we wsi, który… Zaraz, zaraz…

…i nawet vampire killer nie pomoże.

No, tak czy owak: przez ten rok, jak zresztą każdy inny, działo się dużo rzeczy na różnych planach mojej karnalnej egzystencji a regularność publikacji GO!KSR była dla mnie z jednej strony pewnym stałym i przewidywalnym elementem wszechświata a z drugiej środkowym palcem wymierzonym prosto w oko pewnego Wielkiego Kudłatego Narządu Rozrodczego Męskiego zrzucającego mi z góry notorycznie i z premedytacją niedopasowane tetriminos.

No, ale starczy tej pseudo-egzystencjalistycznej, quasi-Kierkegaardowskiej i pop-Schopenhauerowskiej zadumy, bo to przecież nie czas i nie miejsce. Jak mawia bowiem poeta:

minął rok
niech żyje rok
a odchodzący rok
uczcijmy kopem w krok*

A był to rok, który, mimo że formalnie drugi i pół, to pod pewnymi względami okazał się pierwszy.

Na załączonym zdjęciu Red. Nacz. GO!KSR opędza się od codziennych obowiązków, by mieć czas na gry video i pisanie o grach video.

Nie czas to jednak i miejsce na regularne podsumowanie, bo takie z radością wysmaruję w pierwszych dniach stycznia anno doomini 2017. Zamiast tego natomiast wolę przedstawić jeden randomowy fakt z rzyci(a) Red. Nacz GO!KSR. Otóż jak już kilkakrotnie to zdeklarowałem, nie umiem jeździć na rowerze, co przyznaję z lekkim wstydem i mocnym postanowieniem poprawy (w końcu przed egzystencjalnym Game Over chcę jeszcze odhaczyć Iron Mana). Śpieszę natomiast zaznaczyć, ze epizod rowerowy miałem a na potwierdzenie moich słów wklejam poniżej fotografię, która po dziś dzień wisi oprawiona w masywne ramy jako tzw. „zdjęcie historyczne”. Lo and behold, jak to mawia Biblia Króla Jerzego.

#nofilter #takbylo #jakemborewicz #throwupthursday #frowneduponfriday

No, to skoro mamy jubileusz, to ja może dla odmiany sobie w coś pogram.

 

Przypisy:
Wojciech Kosior, s-thrash-ki zebra-ne, [brak daty i miejsca wydania], [wersja elektroniczna dokumentu], tom 1.

Advertisements

9 uwag do wpisu “Pierwszy rok GO!KSR jako tygodnika

  1. Regularność wpisów jest tak zabójcza, że nie nadążam z czytaniem i stale zostaję w tyle… -_- Pozazdrościć determinacji. A z tym „jak sobie postanowię…”, to tak w każdej dziedzinie życia?

  2. Nie, coś Ty :) „Jak sobie postanowię itd.” działa tylko w niektórych grach. Btw. nie „życia” lecz „rzycia” – wyrażaj się proszę adekwatną do klimatu egzystencjalnego tej platformy ortografią ;D

  3. Przeczytałam „do produkcji eklerek” pod pierwszym obrazkiem i długo nie mogłam ogarnąć ocb :D Chyba czas na jakieś śniadanie :]

  4. A! Jeszcze jedno! Pamiętam rowerkowe zdjęcie. Ramka rzeczywiście była tak jebutnie wielka, że barokowe obrazy w złotych ramach mogą się schować! #truestory

  5. O tej ekierce napisało mi się jakiś czas temu i kiedy dzisiaj robiłem prufriding wpisu, też zobaczyłem tam eklerkę. To chyba rodzinne :D
    „Jebutnie wielka” <3

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s