software

Trzy najbardziej… trailery, cz. 1: przekonujące

Z trailerami gier jest przeważnie tak, że mają przede wszystkim skutecznie nakłonić do kupna danego tytułu. Oznacza to, że w ciągu mniej niż minuta trzydzieści trzeba zgromadzić wystarczająco wiele argumentów, które przemówią do potencjalnego gracza. W rezultacie więc każdy taki trailer stanowi sztukę samą w sobie a w dzisiejszym odcinku prezentuję trzy takie dziełka, które bardzo mnie przekonały w ciągu ostatnich kilku lat. Dla równowagi: jeden bardzo stary, jeden stary i jeden zupełnie współczesny. Czytaj dalej

Reklamy
software

WadBot czyli zrandomizowana sztuka infernalna

Nigdy nie zadałem sobie trudu, żeby nawet nie tyle policzyć, co po prostu oszacować liczbę wszystkich umieszczonych w necie etapów do Dooma. I nie – nie wszystkich modów, ale tylko i wyłącznie nowych map. Jeśli jednak wziąć pod uwagę fakt, że pierwszy edytor pojawił się w chwilę po opublikowaniu jedynki w ’94 oraz że przepływ materiału ludzkiego w tej dyscyplinie sztuki jest bardzo żwawy, to wychodzi nam ni mniej, ni więcej a „w p*zdu”, że tak posłużę się frazą o wysokiej frekwencji wśród ludzi zamieszkujących tereny wysokogórskie. Czytaj dalej

software

International Karate + czyli nowe wcielenie D*pka, w którym już nie jest aż takim d*pkiem

International Karate to dla mnie gra szczególna. Po pierwsze, od niej zaczęła się moja historia z grami na urządzenia tzw. domowe (choć słyszałem o ludziach, którzy stawiali sobie na kwadracie pełnowymiarowe maszyny arcade’owe). Po wtóre natomiast, od wpisu o IK zaczęła się historia GO!KSR jako tygodnika. No, a że mija rok od tamtego momentu a ja właśnie rozpakowałem i podłączyłem do komputera nowego gamepada, uznałem, że jest to jak najbardziej odpowiedni moment, by sprawdzić, jak potoczyły się dalsze losy D*pka. Czytaj dalej

życietogra

Pierwszy rok GO!KSR jako tygodnika

Panie i Panowie, w tym tygodniu mija rok, odkąd GO!KSR zmienił swoją formułę z publikuję-kiedy-mi-coś-przyjdzie-do-głowy-ale-generalnie-to-nie-mam-czasu-na-gry-video na solidny regularnik zapewniający swoim Czytelnikom cotygodniową dawkę apoteozy przestarzałego sprzętu i oprogramowania, bardzo słabych żartów oraz dykcjonarza stanowiącego mieszankę specjalistycznych wielozgłoskowców i prostackich monosylab – a wszystko to w formie wielokrotnie złożonych zdań, „których nie sposób przeczytać bez nabrania głębszego oddechu”. Co powiedziawszy zacytowałem sam siebie z Wprowadzenia do pewnej książki (uwaga, kryptoreklama). Czytaj dalej