Jakiś czas temu podczas gmerania w obrazkach Google w poszukiwaniu zrzutów ekranu z wcześniejszych wersji pewnego opensource’owego RTSa, którego opis pojawi się wkrótce z hasztagiem abominacje, natrafiłem na jedną grafikę, która tam zupełnie nie pasowała. Pośród umiarkowanie udolnych wyobrażeń wizualnych rycerzy i magów niczym zaczerpniętych z zeszytu jakiegoś nieco nadpobudliwego gimnazjalisty wyświetliły mi się bowiem zdjęcia, które w miniaturach wyglądały niczym podejrzanie staranna wariacja na temat Warcrafta 2. Kliknąłem, oczekując przeniesienia na stronę Deviantarta a ostatecznie jednak wylądowałem w Czechach.

Tak właśnie było.

Okazało się bowiem, że cukierkowy obrazek, który nawinął mi się na ekran pochodzi z gry Dark Oberon, autorskiej produkcji kilku studentów Wydziału Matematyczno-Fizycznego na Uniwersytecie Karola w Pradze. Już pierwszy rzut oka na zawartość strony pozwala wywnioskować, że mamy tutaj do czynienia z eksplicytnym klonem Warcrafta 2 oraz, że projekt pozostaje w uśpieniu od 2007. „Wielka Škoda”, pomyślałem sobie, kładąc akcent na ostatnie sylaby.

Ciekaw jestem, o które dokładnie znaczenie terminu oberon deweloperom chodziło. Obstawiam język programowania.

To bowiem, co z pewnością odróżniałoby DO od innych tego typu produkcji to niesamowita, niezwykle dopieszczona grafika i wspaniały klimat. Wszystkie obiekty w grze są zdygitalizowanymi plastelinowymi figurkami i modelami. A technika wykonania poszczególnych obiektów mnie po prostu ujęła za serce, jak zresztą chyba każdego, kto miał w swoim życiu przynajmniej jeden epizod plastelinowej i modelinowej fascynacji.

Aww <3 *.* @__@

Z taką uroczą obsadą po prostu nie można pójść źle. Chyba najbardziej zafascynowało mnie, jak w każdą z tych postaci deweloperom udało się tchnąć wirtualne życie. Mimo tego, że liczba klatek animacji pozostała mocno ograniczona, to jednak sam widok chłopów żwawo maszerujących z siekierami do lasu jest po prostu cudowny.

Czyż nie jest cukierkowo/plastelinowo?

No, właśnie – à propos ograniczeń. Już zaraz po ściągnięciu i uruchomieniu gry okazuje się, że mamy tutaj do czynienia z bardzo wczesną fazą produkcji. DO udostępnia na ten moment tylko wariant gry dla dwóch graczy i nie dysponuje botami. Faktyczna rozrywka w bajkowym świecie z plasteliny jest więc zarezerwowana tylko dla adherentów trybu multiplayer. Pojedynczy gracze mogą więc na razie tylko wstępnie zapoznać się z silnikiem i interfejsem gry.

I to tyle, jeśli chodzi o możliwości.

A te są naprawdę świetne! DO opiera się na rozwiązaniach sprawdzonych w produkcjach ze stajni Blizzarda. Lewym klawiszem zaznaczamy, prawym wydajemy uniwersalne komendy a szczegółowe zadania zlecamy z poziomu klawiatury. Chłopi zgodnie z uświęconą tradycją wydobywają złoto w kopalniach i rąbią drwa w lesie, zeppeliny fruwają tam i z powrotem, podczas gdy rycerze przez większość czasu opalają się przed koszarami. No, chyba że któregoś z nich spotka to, co spotkało Jiříego. Zresztą, sami posłuchajcie:

Jiří miał chatkę na skraju lasu i hodował świnkę. Codziennie rano wychodził przed dom i patrzył na góry. Czy potrzebował czegoś więcej do szczęścia?
Pewnego dnia jednak Jiříemu odbiła palma, ale tak totalnie. Wpadł w szał i zaciukał świnkę…
…a następnie zaczął rąbać mieczem swoją chatkę z taką zapamiętałością, że ta w końcu zajęła się ogniem i spłonęła do fundamentów a Jiří nawet nie miał wykupionego ubezpieczenia.

A dlaczego do tego doszło? Otóż Jiří nie słyszał spod hełmu smakowitej oprawy dźwiękowej gry. W tle przygrywa nam bowiem dość zaskakująca jak na ten gatunek gier, ale bardzo przyjemna dla ucha muzyka trip-hopowej formacji Lealoo a poszczególne postacie zwracają się do nas bezbłędną angielszczyzną, która jak dla mnie brzmi trochę jak żart z perfekcyjności obecnej w serii Warcraft. Nauka na dobrych wzorach nie poszła jednak w las i efekt jest jednak taki, że każda z postaci – nawet katapulta – ma swoją własną osobowość.

Zamek został właśnie przejęty szturmem przez Kaczkę-Padaczkę.

Kiedy więc zbierzemy razem wszystkie te wymienione wyżej właściwości DO i weźmiemy poprawkę na fakt, że grę robiła grupka studentów dziesięć lat temu, to nie sposób nie unieść brwi w uniwersalnym wyrazie admiracji. Szczerze wątpię, by projekt został kiedykolwiek wznowiony, mam jednak nadzieję, że samym Twórcom wiedzie się co najmniej dobrze i że realizują swoje talenty gdzie indziej.

Jiří natomiast, gdy już oprzytomniał, bardzo żałował swojego czynu. Zbudował na cześć świnki elegancki menhir a sam postanowił resztę życia spędzić na morzu.

PS Wysmarowałem do Twórców nawet stosownego fanowskiego maila, ale od ponad dwóch tygodni nie dostałem odpowiedzi. Jak tylko coś się zmieni, zrobię tutaj odpowiedni update.

Reklamy

7 uwag do wpisu “Dark Oberon czyli dlaczego Jiříemu odbiła palma

  1. Mi też jej szkoda, ale rozumiem, że jeśli jest się postacią w grze, to palma czasem może odbić ;) BTW. czemu masz inny awatar?

  2. Boooo… Żenada – wpisałam zły mail -.- za bardzo świnką się przejęłam xD

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s