Tydzień temu stała się rzecz, jak twierdzą niektórzy, zupełnie dla mnie niespotykana: poświęciłem wpis grze zespołowej. Mało tego, grze zespołowej w piłkę kopaną, której szczerze nie cierpię. Oczywiście, to nie była taka ordynarnie zwyczajna gała a nawet więcej, kopanie w piłę było i tak tylko pretekstem do zrobienia bydła na murawie. Wciąż jednak rzecz działa się na boisku a bardzo wiele uwagi trzeba było poświęcić kawałkowi wygarbowanej skóry. Dlatego w dzisiejszym odcinku sport wybitnie i do bólu indywidualny, gdzie faule liczą się na punkty a fraza „to kick some balls” nabiera z powrotem właściwego znaczenia.

Nie umiem powiedzieć, czemu to ujęcie mnie tak cieszy.

UFC:U to wydany w 2010 r. symulator mieszanych sztuk walki według reguł obowiązujących w turniejach organizowanych przez Ultimate Fighting Championship oraz z udziałem zawodników przez tę organizację zakontraktowanych. Roster zawodników jest więc ogromny i obejmuje zarówno takie sławy jak Mirko „Cro” Cropovic czy Brock Lesnar jak i tych fajterów, którzy w 2010 byli jeszcze na wcześniejszym etapie swojej kariery. Postacie zawodników są odzwierciedlone bardzo realistycznie i z dużą dbałością o ich cechy charakterystyczne, dzięki czemu nie ma możliwości pomylenia ich z kimkolwiek innym. W rezultacie każdy może choć na moment znaleźć się po tej bezpieczniejszej stronie brody Kimbo Slice’a.

Kiedyś znalazłem w internetach dyskusję, czy broda może pełnić funkcję amortyzatora. W przypadku Kimbo to chyba i tak bez znaczenia.

Odnotowuję jednak tutaj nieobecność dziewczyn, co poczytuję za minus z kilku względów. Po pierwsze, UFC ma przecież rozbudowaną ligę kobiet, co zresztą zawsze chyba stanowiło powód do chluby, więc gra nie odzwierciedla rzeczywistości. Po drugie, skoro świat gry przewiduje różne budowy ciała oraz dopuszcza możliwość ich modyfikacji, to co szkodziło dorzucić te kilka wzorów i tekstur więcej? Po trzecie wreszcie, z jednej strony ucieszyłyby się graczki mogąc lepiej się zidentyfikować z awatarem i dokonać pełniejszej imersji, z drugiej natomiast ucieszyliby się gracze, bo w końcu ile można grać samymi spoconymi facetami?

Z drugiej strony panowie też potrafią sobie okazać nawzajem okazać troskę i ciepło.

Szczęśliwie jednak różnorodność manifestuje się w garniturze zachowań, który choć bardzo bogaty, to równocześnie jest stosunkowo prosty w obsłudze. W stójce mamy standard znany z innych bardziej zręcznościowych bijatyk: różne rodzaje pięści (prosty, sierp, hak), kopnięć (niski, wysoki, frontal) i bloków. Ciekawie robi się w zwarciu, które przewiduje kilka wariantów (podporządkowany, dominujący) oraz uderzenia pięściami, łokciami i kolanami czy wreszcie założenie dźwigni i wykonanie rzutu. Moim zdaniem najfajniej i najoryginalniej wypada natomiast obalenie i walka w parterze. Mimo złożoności technik grapplingowych, w grze udało się tę sprawę uprościć maksymalnie bez utraty poczucia kontrolowania sytuacji. Skuteczny wymyk, założenie balachy czy stary dobry ground’n’pound – wszystko to daje mnóstwo satysfakcji a równocześnie jest względnie nietrudne do opanowania.

Gra umiejętnie zachowuje równowagę między realizmem a frajdą. Bardzo podoba mi się uwzględnienie kondycji: energię trzeba więc rozsądnie inwestować w przemieszczanie się i ciosy, żeby zawodnik nam się nie zasapał. Nie ma więc miejsca na niefrasobliwe cepy w stójce czy bezładną szamotaninę w parterze. Równocześnie jednak realizm nie posuwa się za daleko: wysoka garda nie ogranicza widoczności, soczewki kontaktowe nie zostają na rękawicach przeciwnika a osadzony na kolanie przeciwnika low-kick nie skutkuje uczuciem eksplozji w goleni. Niby oczywiste, ale wciąż traktuję to jako bonus.

Wszystko więc byłoby super, gdyby nie to, że inteligencja komputerowego przeciwnika wypada nad wyraz mizernie. Kiedy zaraz po przejściu tutoriala, sklepałem pierwszego przeciwnika na poziomie beginner, pomyślałem, że może to tak na zachętę było. Dałem więc na experienced, stoczyłem kilka pojedynków i wszystkie wygrałem, wcale nie będąc doświadczonym. Przeskoczyłem więc advanced i dałem od razu na expert. I fakt, walka trwała trochę dłużej, bo komputer chętniej stosował obalenia i rzuty a ja parteru nie zdążyłem jeszcze należycie rozkminić. Wciąż jednak byłem w stanie wygrać stosując prostacką taktyką wyniesioną z innych mordobić: stać spokojnie, ciosy przyjmować na gardę, oddawać hakami i sierpami. TKO to tylko kwestia czasu – prawie jak w MK1, gdzie do pokonania komputerowych przeciwników wystarczało tylko kopnięcie z doskoku.

I tak to wygląda przez większość czasu.
I tak to wyglądało przez większość czasu.

Podsumowując, do gry podszedłem z dużymi oczekiwaniami. Miał być realizm, miała być satysfakcja, miała być imersja a okazało się, że jedyne, co jest, to właśnie stójka, bloki i punishery. A właściwie to wszystko jedno, co, bo w końcu komputer i tak prezentuje poziom podwórkowego MMA w wykonaniu gości, których jedyny kontakt ze sportem to posiadanie spodenek TapOut. Szkoda jest tym większa, że cała reszta – sterowanie, oprawa audiowizualna, ilość opcji – jest naprawdę starannie dopracowana. W moim przypadku więc UFC:U okazał się po prostu przygodą na jedno popołudnie i małą przerwą, która tym dosadniej uświadomiła mi, za co tak lubię TekkenaStreet Fightera lub Mortal Kombat. Co powiedziawszy…

No, to jeszcze idealnie wykadrowany hi-kick na pożegnanie.
Reklamy

4 uwagi do wpisu “UFC Undisputed czyli MMA, panowie, MMA

  1. No, no – odpowiadasz na dezyderaty Twoich czytelinków, szacun.
    BTW te oczy na pośladach (1sze zdjecie) trochę dziwnie wyglądają, nie?

  2. Proszę Cię – przecież zasadniczą misją (jedną z) GO!KSR jest bycie ogólnodostępną platformą edukacji w zakresie gier video. Tak więc by „uczyć bawiąc, bawić ucząc”, wchodzę w interakcje z Czytelnikami i odpowiadam na ich dezyderaty :-] (fak, nie wierzę, że to właśnie napisałem xD)
    Myślę, że te oczy na pośladach pełnią funkcję apotropaiczną – nikt gościa od tyłu nie zajdzie, bo się będzie bać. Zresztą, popatrz na czwarte zdjęcie od góry: gość ma spodenki bez oczu i zaraz będzie bity w plecy ;-)

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s