software

Quake 1 czyli historia trudnej miłości

W ostatnim czasie miały miejsce dwa ważne wydarzenia. Po pierwsze, 12. czerwca oficjalnie ogłoszono pierwszą zapowiedź Quake: Champions, wsadzając tym samym kij w mrowisko, ale to oddzielna historia. Po drugie i ważniejsze, na ostatnią środę przypadły 22 urodziny pierwszej odsłony Quake’a, który praktycznie od mojego pierwszego z nim kontaktu stanowi(ł) dla mnie źródło nieprzerwanych rozkmin. Czytaj dalej

Reklamy
software

Totalnie nielegalny Street Fighter na NESa

Robiąc przegląd dotychczas wygenerowanej zawartości GO!KSR, zorientowałem się, że, o zgrozo, jak do tej pory nie poświęciłem jeszcze ani jednego wpisu żadnemu z przedstawicieli absolutnie klasycznej serii Street Fighter. O ile bowiem z różnych względów bliższe memu serduszku i kręgosłupowi jest uniwersum Mortal Kombat, to jednak właśnie SF poznałem jako pierwszą „dużą” bijatykę. A wszystko zaczęło się jakoś latem ’93 r., kiedy to w lokalnej wypożyczalni gier video na NESa udało mi się trafić na Street Fighter II: World Warrior, dzięki czemu moja średnia ocen w szkole uległa zasadniczemu obniżeniu przez dst z matematyki, którego już nie miałem czasu poprawić. Ale po kolei…
Czytaj dalej

software

Zostań ninja bez rzucania studiów, czyli N: The Way of the Ninja

Wielkimi krokami zbliża się właśnie letnia sesja egzaminacyjna – czyli w moim osobistym odczuciu jedna z największych abominacji systemu szkolnictwa wyższego, o której nigdy mogłem myśleć w inny sposób jak tylko o konieczności pośpiesznego ułożenia wielkiego a chwiejnego stosu talerzy oraz doniesienia go i postawienia na biurku egzaminatora tak, by jak najmniejsza ilość fajansu uległa bezpowrotnej dezintegracji. A wszystko to tylko po to, by zaraz po otrzymaniu oceny do indeksu wykopnąć to wszystko w siną dal. Ponieważ jak na razie nie zanosi się na jakieś organizacyjne rewolucje w świecie uniwersyteckim z jednej strony a z drugiej daleki jestem od przekonania, że bycie ninja jest fajniejsze niż studiowanie, w dzisiejszym odcinku GO!KSR prezentuję grę, która łatwo i szybko pomaga poradzić sobie z sesyjnie indukowanym odruchem wymiotnym kosztem odrobiny prokrastynacji. Czytaj dalej

software

Archon, czyli (między innymi) dlaczego zostałem religioznawcą

Przełom maja i czerwca to okres poniekąd szczególny. Część ludzi zdaje matury i składa papiery na studia, część zastanawia się, czemu akurat studiuje to, czego nie lubi i rozważa możliwość przebranżowienia się a część podejmuje decyzje o zrobieniu sobie rocznej przerwy w celu wyboru ścieżki życiowego rozwoju. W tych właśnie szczególnych okolicznościach przyrody przypomniała mi się bardzo stara gra Archon. Dlaczego akurat w tym momencie? Zasadnicze powody są dwa. Czytaj dalej