Kilka miesięcy temu w ramach [uwaga, reklama] prowadzonego przeze mnie kursu o Szatanie [koniec reklamy] omawiałem obszerne fragmenty  Żywotu św. Antoniego Atanazjusza z Aleksandrii. Czytając ten tekst natomiast nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że perypetie patrona rzeczy zagubionych można postrzegać w kategoriach gry z gatunku action RPGNo, bo spójrzmy na to w ten sposób: św. Antoni wyrusza na pustynię a szczególne upodobanie znajduje w starych, opuszczonych świątyniach oraz cmentarzach. Tam wystawia się na atak demonów, którym zresztą, jednemu po drugim, udowadnia swoją przewagę. Robi tak kolejne levele doświadczenia a tym samym rzuca wyzwanie coraz silniejszym adwersarzom.

Tę obrazową alegorię mógłbym długo i potoczyście kontynuować. Dość powiedzieć, że św. Antoni gromadzi różnego rodzaju artefakty i skille, pisze FAQi dla początkujących mnichów oraz udziela się jako ekspert na licznych forach dyskusyjnych – to nic, że tylko analogowych. Ośmieliłbym się nawet zaryzykować hipotezę, że u podłoża rozgrywek RPG leżą podobne mechanizmy i prawidłowości co w przypadku mniszych batalii antydemonicznych, vide ta książka. Po co jednak tracić czas na te moje ćwierć-intelektualne wywody, skoro można sobie najzwyczajniej w świecie załoić w klasyka action RPG – odświeżoną i zmodernizowaną wersję Diablo 1 pod dźwięczną nazwą roboczą Belzebub? I tak, to było jeszcze jedno pytanie retoryczne

lochy
Hello darkness, my old friend

Krótko rzecz ujmując, D1HD:B to mod do starego dobrego D1, który przenosi rozgrywkę w wyższą rozdzielczość, dodaje nowe klasy postaci, przeciwników, przedmiotów i umiejętności oraz przewiduje dzikie mnóstwo pomniejszych usprawnień. Projekt jest wciąż w fazie beta-testów i jak na razie udostępnia wyłącznie tryb dla jednego gracza. Zupełnie bez wazeliny jednak przyznam, że jak na wersję beta, nowości i fajerwerków jest po prostu cała masa. Co jednak najważniejsze, wszystkie te zmiany przekładają się bezpośrednio na miodność rozgrywki. Z długą listą aktualizacji można się zapoznać oddzielnie, ja natomiast jak zwykle w moim egotystycznym stylu opowiem, dlaczego sam bawiłem się przednio.

Zupełnie jak na uniwersytecie – tutaj też zbieramy punkciki (doświadczenia). O, 13 to akurat tyle, ile dostaje się w niektórych czasopismach z ministerialnej listy B.

Pierwszą nowinką, z którą zetkniemy się zaraz po uruchomieniu dodatku, jest większy wybór klas postaci. D1HD:B przewiduje więc możliwość gry w skórze barbarzyńcy, nekromanty, paladyna oraz asasyna. Jakkolwiek nowe klasy wykorzystują starą grafikę, to jednak ich głosy zostały zmodyfikowane, co w moim odczuciu już wystarczyło, żeby trochę je odświeżyć. Największa różnica jest jednak odczuwalna w umiejętnościach i czarach. A ponieważ ja sam nie wierzę w magię tudzież zasadność jej definiowania, to czym prędzej wybrałem barbarzyńcę jako swojego awatara. Może i brakuje mu trochę intelektualnej ogłady, ale za to posiada 40 punktów siły na starcie, twarz młodego Arnolda Schwarzeneggera i dudniąco niski głos. Zwłaszcza te dwie ostatnie cechy dodają mu niekwestionowanej (choć umiarkowanie użytecznej) charyzmy podczas antydemonicznej agitacji.

Przynajmniej problem z rozkminianiem czarów odpada na rzecz beztroskiego siepania na prawo i lewo.

Drugie, co się rzuca w oczy, to nieprawdopodobnie rozległe pole widzenia. Jeśli nawykło się do niskiej rozdzielczości D1, to teraz można odnieść wrażenie, że jest to jakiś dość specyficzny RTS, co, zważywszy na fakt, że sprite’y pozostały tej samej jakości, jest bardzo estetycznym rozwiązaniem. Tym jednak, co ucieszyło mnie jeszcze bardziej, jest możliwość płynnej i dynamicznej zmiany pola widzenia kółeczkiem myszy. Można więc się swobodnie i szybko przełączać między perspektywą strategiczną a taktyczną. Albo pobawić się w półprofesjonalnego operatora kamery i porobić epickie zoom’y w szczególnie emocjonujących momentach.

No i wreszcie można ujrzeć katedrę Tristram w pełnej okazałości. Widać też, że mieszkańcy nie łożyli jakość szczególnie ochoczo na naprawę cieknącego dachu…

Po trzecie wreszcie, a co wcale nie mniej istotne, nasze jakby nie było częste pobyty w Tristram zostały znacznie uprzyjemnione. Pojawiła się więc bardzo wygodna opcja kompresji czasu, umożliwiająca znacznie szybsze przemieszczanie się po miasteczku i uniknięcie w ten sposób dłużyzn znanych z D1. Gracz dostał też swój prywatny kuferek przy jednej z chat umożliwiający przechowywanie części ekwipunku w bazie, dzięki czemu nie trzeba już pozbywać się wszelkiej nadwyżki materialnej. Jeśli jednak zdecydujemy się na karierę w handlu obwoźnym, to teraz mamy znacznie więcej opcji, ponieważ postaci skłonnych do udziału w transakcji jest więcej niż w D1. Warto też przy tej okazji wspomnieć, że sami mieszkańcy dostali możliwość spacerowania po okolicy, co w prostej linii przełożyło się na tętniącą żywość samej miejscówki.

Home sweet home, jak to mawiają w piekle.

Najwięcej radości przysporzył mi jednak fakt, że sama rozgrywka pozostała równie miodną co przed laty. Nadal chodzi o to, by ustawiać się w wąskich przejściach, odpowiednio dobierać sprzęt do określonych okoliczności czy wreszcie pracowicie grajndować punkty doświadczenia i zamieniać je na coraz lepsze statystyki. Układ podziemi znów jest totalnie absurdalny a rozlokowanie bibliotek, fontann i ołtarzyków przeczy wszelkiej logice, cały czas przypominając, że mamy do czynienia ze względnie wczesnym systemem randomizacji map. No i wreszcie genialna oprawa dźwiękowa, która nie zmieniła się praktycznie wcale: pieniążki dzwonią, demony jęczą, stal szczęka – a wszystko to do wtóru przeszywająco klimatycznej muzyki.

Zresztą – byłoby bardzo nieuczciwe z mojej strony, gdybym nawet spróbował stwierdzić, że statyczne obrazki oddają dynamikę i przyjemność samej gry i dlatego też załączam powyżej filmik promujący D1HD:B. Sam natomiast trzymam kciuki za powodzenie tego ze wszech miar zacnego przedsięwzięcia i wracam do Piekła robić kolejny level doświadczenia. Na poziomie ultra-nightmare, tj. takim, gdzie nie wolno używać kciuków.

Reklamy

11 uwag do wpisu “Diablo 1 HD: Belzebub

  1. Faktycznie jest HD… I choć nie miałam tego w planach, chyba sobie za niedługo zagram… czuję się zachęcona. Ale najpierw pewnie posłucham muzyki, bo faktycznie brzmi świetnie w tym filmiku choćby :) Szkoda, że się nie załapałam na kurs o Szatanie :(

  2. Szczerze polecam, zwłaszcza na okres wiosenno-sesyjny, kiedy zaczynają się zbliżać różne deadline’y i generalnie trzeba robić wszystko inne niż granie w Diablo ;D
    W kwestii Szatana nic straconego. [uwaga, reklama] Kurs leci w trybie trzyletnim, następna edycja już w roku akademickim 2019/2020 :] [koniec reklamy]

  3. Ahaha, tak, wszystkie gry są dobre na ten okres… :D Swoją drogą, czy tu nie dorzucili jakichś rzeczy z Diablo III?
    Hm, 2019 brzmi bardzo sci-fi i odlegle… ale kto wie, może dożyję… tylko co, z ulicy sobie będzie można wejść i posłuchać? :>

  4. Mogli dorzucić, bo to częsta (i ze wszech miar szlachetna!) praktyka w tego typu remiksach. Z pewnością jest parę elementów z Diablo 2, chociażby w klasie barbarzyńcy. O D3 niestety się nie wypowiem, bo nigdy nie grałem. Tak wiem, wstyd na mnie ;)
    Odkąd dotarło do mnie dobitnie, że czegokolwiek na kursie nie zrobię, to i tak nie przebiję tego, co można znaleźć w internetach w ramach samodzielnego studiowania zagadnienia – drzwi stoją (p)otworem. Wkrótce pewnie zacznę rozdawać ulotki pod Bagatelą, żeby ktokolwiek przychodził ;-)

  5. A, no właśnie tak mi się trochę wydawało, że nastąpiła pewna fuzja… Choć ja tak naprawdę grałam tylko w 2 i tylko na jej temat mogę się wypowiedzieć, ale z kolei postacią zabójczyni, bo nic innego do końca mi się nie podobało… :D rozumiem, że nie lubisz grać magami?
    Ahaha… jakoś wcale mi się nie chce w to wierzyć, ale… ulotkę z chęcią przyjmę, co by sobie oficjalny wstęp zapewnić w razie czego :> Jakoś tak mam, że wolę posłuchać kompetentnych ludzi, niż samemu grzebać w temacie. Ale to nie zawsze oczywiście.

  6. O we mordę!!! stara dobra gierka, jedyna którą mi się udało w życiu skończyć :-)

  7. @sadnecessary: pamiętam, że tylko dwójka ;-) A, no i to nie tak, że mam jakieś wąty do magów – ale jak wychowujesz się na filmach z Arnoldem S., to już na zawsze masz jakiś obraz tego, kim tak naprawdę chcesz zostać, gdy dorośniesz :D Myślę, że gdy KonDrad tu zajrzy, to też coś na ten temat powie :]
    @blake: gratulacje! :) Wbrew pozorom przejście D1 trochę jednak zajmowało i trzeba było przemielić ileś punktów doświadczenia, żeby pokonać Rogatego ;-)

  8. O, Stary! Tym wpisem obudziłeś moją uśpioną fascynację twórczością firmy Blizzard :-). To bardzo przyjemne uczucie, podobne do tego z pierwszego dnia roku dwa tysiące trzynastego, kiedy to o poranku weszliśmy do restauracji chińskiej w Rzeszowie, a kucharz po kilku(nastu?) minutach podszedł do nas z dwoma talerzami i rzekł: „Śajgonki gratiś dla panów, jeśteście pierwszy klijent w ten rok, śmaćnego, dziękuję, dziękuję”.

    Ah… co to były za czasy, kiedy człowiek wracał ze szkoły po katordze na lekcjach matematyki, by zatracić się w świecie Diablo II. W jedynkę nie grałem, ale dwójka ukradła mi z życiorysu wiele godzin, sprawiając tym, że pozostawałem obojętny za zaloty płci pięknej i chęć uczestniczenia w realu. Wizja popołudniowej rozrywki w towarzystwie Barbarzyńcy lub Nekromanty wynagradzała dyskomfort odklejania od twarzy niedokładnie pogryzionych nasion sezamu wypluwanych przez panią od chemii, która zwykła stać nade mną i prawić uczniom morały.

    Po premierze dodatku pt. Lord of Destruction oszalałem na punkcie Zabójczyni, a nasza znajomość trwała długie, długie tygodnie. Najpierw eksperymentowałem z drzewem umiejętności walki wręcz, a gdy palec wskazujący odmówił posłuszeństwa, postanowiłem grać od nowa, wybierając drzewo pułapek, ponieważ unicestwianie diabelskich pomiotów nie wymagało wówczas aż takiego klikania.

    Gadać mogę o tym długo, ale nie teraz – idę spać. Chcę wypocząć, jutro czeka mnie i Blake’a wycieczka do Krakowa w celu spotkania się z niejakim Wojtkiem Kosiorem, a to jest bestia sroga, jak nic przegoni nas po sobie tylko znanych ścieżkach przez długie, długaśne kilometry…

  9. Borze, prawie zapomniałem o tych styczniowych sajgonkach a to przecież był jeden z hajlajtów anno satani 2013 ;-)
    Tak swoją drogą D2 został już wzmiankowany po raz trzeci przy okazji tego wpisu, co oznacza, że chyba będę musiał sobie prędzej czy później odświeżyć jego znajomość :]
    Potwierdzam – pogoda ma być zacna, więc i kilometry będą długie ;>

  10. Piękne te Wasze opowieści, jak zawsze… A ja choć raczej nie z sympatii do Arnolda S., a raczej do broni białej, po prostu wolę chodzić i napie… bić się uczciwie, a nie puszczać fajerwerki :> :D

  11. Amen to that :-] Bo przynajmniej w kontekście D1 prawdą jest, że o ile na magię, ogień i prąd można mieć bardzo dużą odporność do nieczułości włącznie, to z nadmiarem kutego żelaza skoncentrowanego w organizmie nikomu się chyba nie udało zbyt długo pożyć.

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s