Przez ponad półtora roku byłem bardzo zadowolonym użytkownikiem myszy Natec Genesis G55. Produkt okazał się bowiem stosunkowo tani, bardzo wygodny w obsłudze i niezwykle funkcjonalny: przede wszystkim ze względu na dodatkowe przyciski pod kciukiem, które są po prostu nieocenione zarówno w grach jak i w przeglądaniu internetów czy obsłudze edytora tekstu. Parę tygodni temu jednak rolka ostatecznie odmówiła współpracy a ja musiałem rozejrzeć się za nową myszą.

Kryteria miałem jasno sformułowane. Następczyni musi być względnie tania (tj. poniżej 50 PLN), musi posiadać przyciski „wstecz” i „wprzód” pod kciukiem oraz dodatkowy przycisk działający jako dwuklik, który znacznie ułatwia szeroko rozumianą pracę biurową. Po około dwóch godzinach przeglądania oferty pewnego dużego portalu aukcyjnego zorientowałem się, że potencjalnych kandydatek w tym przedziale cenowym jest dzikie mnóstwo. Wybór więc padł na – uwaga, uwaga – najtańszą, która już po kilkudziesięciu godzinach zmaterializowała się w moim teleporcie.

Pierwsze punkty produkt zdobył u mnie za ekologiczne i minimalistyczne opakowanie – i mówię to zupełnie bez szydery. W świecie, w którym jest się permanentnie obwomitowywanym przez reklamy ta skromna szarość zwykłego pudełka zadziałała na mnie kojąco. Zresztą, co mnie obchodzi opakowanie, skoro to nie opakowanie podłączę zaraz przez USB do komputera ale mysz? Główna bohaterka tego wpisu wygląda bowiem tak.

Nie będę ukrywać, że trochę poleciałem na te oldskulowe kształty przypominające nieco najnowszą odsłonę samochodu Batmana. Mysz jest cała czarna a zbędne bazgroły zostały litościwie ograniczone do kilku centymetrów kwadratowych urządzenia. Za totalnie odjechany bajer natomiast uznaję fluktuujące podświetlenie. Kolory zmieniają się stopniowo i mamy taką mini-dyskotekę na biurku. Tak niewiele trzeba, żeby było miło.

Ponieważ zdjęcie robiłem kalkulatorem, który dostałem na komunię, śpieszę z wyjaśnieniem: tutaj mysz świeci na niebieskawo.

Wszystko więc zapowiadało się co najmniej dobrze – do momentu, aż podłączyłem gryzonia do komputera. Ruszyłem w jedną stronę – nic. Nakreśliłem okrąg – kursor lekko drgnął. Kliknąłem prawym klawiszem – wyświetliło się menu kontekstowe a ja już się domyślałem, że przyczyną dziwnego zachowania myszy jest białe i lekko błyszczące podłoże, które sprawia, że jej system optyczny głupieje. Przyznam, że mimo wszystko byłem dość zaskoczony. Korzystałem już bowiem z wielu myszy na tej powierzchni i jeszcze nigdy nie musiałem inwestować w podkładkę, której obecności zresztą bym zwyczajnie nie zdzierżył. Poczytałem trochę w internetach i ostatecznie uznałem, że podkładkę zrobię sobie sam.

Znalazłem więc w sieci ten wypasiony obrazek przedstawiający mojego idola, wydrukowałem go na kartce papieru a tę po prostu przykleiłem dwustronną taśmą klejącą do biurka. Mysz zaczęła zachowywać się normalnie a ja z ogromną radością stwierdziłem, że właśnie skustomizowałem sobie miejsce pracy i rozrywki like a sir i w związku z tym zasługuję na krótką sesję Dooma.

Już po chwili jednak zorientowałem się, że coś jest nie tak. Problemem okazał być się kabel: otóż producent w trosce o żywotność urządzenia zastosował dodatkowy oplot, przypominający cienką linkę alpinistyczną albo szczególnie solidną sznurówkę w obuwiu turystycznym. Rozwiązanie to jest jak najbardziej uzasadnione w przypadku sprzętu narażonego na wielogodzinne szarpanie. Niestety, oplot sprawia również, że kabel przyczepia się do każdej niegładkiej powierzchni – a niestety taką cechuje się rewers mojego blatu. Ponieważ zetknąłem się z tym problemem po raz pierwszy w życiu, musiałem zaimprowizować i w tym przypadku.

Poszedłem więc po linii najmniejszego oporu i najzwyczajniej w świecie owinąłem kabel taśmą klejącą na długości, która powodowała tarcie. Zadowolony z siebie powróciłem do gry, jednak po kolejnych kilkunastu minutach uznałem, że nadal coś jest nie tak. Mysz po prostu za bardzo kleiła mi się do podłoża. Pomyślałem, że być może jest to po prostu kwestia przyzwyczajenia: skoro przez lata korzystałem z bardzo śliskiej nawierzchni, to może potrzebuję teraz kilku dni, żeby się przestawić.

Gdyby ktokolwiek miał wątpliwości – niniejszy screen symbolizuje upływ czasu a zobrazowane tutaj impy przygotowują się do zawodów kulturystycznych.

Po rzeczonych kilku dniach nadal jednak miałem duży dyskomfort: mysz po prostu zbyt mocno trzymała się nawierzchni co wyraźnie odbijało się na precyzji jej użycia. Potrzebny był więc jakiś sposób, żeby ograniczyć tarcie i odtworzyć warunki panujące na pozostałej części biurka. Przez chwilę więc zastawiałem się, czy nie rozwiązać problemu suchości i wysokiego tarcia myszy bio-metodą…

…uznałem jednak, że trzeba tutaj odwołać się do takich sposobów, które nie będą stanowić zagrożenia dla elementów elektronicznych. Zdecydowałem się więc zastosować materiał suchy i nieinwazyjny a następnie zaaplikować go z chirurgiczną wręcz precyzją.

Obiektem moich działań był tym razem spód myszy. Postanowiłem bowiem sprawdzić, czy jeśli pokryję śliską taśmą klejącą powierzchnie szurające, to gryzoń zyska dodatkowe punkty poślizgu. Oto efekty, których nie powstydziłby się sam Dolan.

I faktycznie – poślizg myszy uległ zdecydowanej poprawie a komfort sterowania wyraźnie zbliżył się do tego domyślnego. Kiedy jednak zorientowałem się, że moje stanowisko pracy zaczyna przypominać szkolną ławkę po zajęciach z prac ręcznych dziecka naznaczonego lekką nadpobudliwością i deficytem uwagi, odpiąłem AK302, zdemontowałem podkładkę a do komputera z powrotem podłączyłem G55.

Choć brak kółeczka w UFO:AI trochę doskwierał…

Ta tragikomiczna historia ma jednak swój szczęśliwy epilog. Otóż kilka dni po wyżej opisanych wydarzeniach przetransportowałem AK302 w inny punkt kuli ziemskiej i podpiąłem do komputera stojącego na biurku mającym śliską ale nieco ciemniejszą powierzchnię w stosunku do mojej domyślnej. I na tym gruncie gryzoń najwyraźniej poczuł się jak u siebie w domu i zaczął wreszcie pracować prawidłowo.

Exif_JPEG_420

Co więc mogę stwierdzić po tych kilkunastu godzinach użytkowania AK302? Mysz jest wygodna i zrobiona z przyjemnego w dotyku materiału. Kliknięcia są miłe dla ucha. Transformerowate kształty oraz kolorowe podświetlenie cieszą oko. Żywotność zastosowanych komponentów dopiero wyjdzie w praniu, natomiast już teraz mogę powiedzieć, że AK302 to zaskakująco fajny sprzęt i jeśli tylko zapewnić mu właściwe podłoże, to odwdzięczy się nam miłą współpracą.

PS Funkcję myszy podstawowej™ przejął teraz bardzo zacny model A4TECH OSCAR XL-755BK. Opis już wkrótce.

PS 2 Z redaktorskiego obowiązku donoszę, że niestety już po kilku tygodniach nie-aż-tak-intensywnego używania LPM i ŚPM zaczęły same z siebie klikać podwójnie mimo krótkiego wciśnięcia. Problem dało się obejść naciskając pod nieco innym kątem, ale na dłuższą metę może to być męczące.

Reklamy

20 uwag do wpisu “Mysz gamingowa AK302, czyli przekleństwo (zbyt) błyszczących powierzchni

  1. No, właśnie spóźniłem się, bo takie ślizgacze są już w sprzedaży ;-) Choć z drugiej strony, jeszcze nie widziałem, żeby ktokolwiek sprzedawał pakiet taśma + nożyczki jako zestaw do zwiększenia wartości poślizgowych myszy.
    Test żelu będzie na dedykowanym blogu, nad którym pracuję. Tzn. takim o bieganiu, bo żel przydaje się do ochrony przed syndromem znanym jako „przekleństwo krwawego suta” :D

  2. tu przekleństwo błyszczących powierzchni tu przekleństwo krwawego suta – co Ty tak masz z tymi przekleństwami? ;)

  3. Ja mogę jeszcze tylko dodać od siebie, że kreatywności pozazdrościł by sam Adam Słodowy :-)

  4. @rysiekzklanu: ja chyba po prostu potwornie lubię przeklinać :D Mam tak od podstawówki ;)
    @Blake: ej, to chyba najbardziej wzruszający komplement, jaki usłyszałem w kwestii moich pomysłów na kustomizację hardware’u :D Myślę jednak, że p. Słodowy rozwiązałby ten problem daleko bardziej elegancko ;-)

  5. Nie ma to jak przeczytać „przekleństwo krwawego fiuta” zamiast „przekleństwo krwawego suta”. Juz nawet miałem pisać, że chyba masz za ciasne bryczesy z jakimiś koszmarnie wykonanymi szwami.

    PS Kiedy startujesz z nowym blogiem i czy będziesz tam przeklinał do woli?

  6. @PanKonDrad: Przekleństwo, o którym piszesz, spotyka niekiedy nieszczęśników korzystających z nie do końca właściwie dopasowanych ochraniaczy na nabiał w sportach, gdzie istnieje ryzyko zrobienia sobie omletu ;)
    W kwestiach pozostałych:
    1) Tamten blog jest na razie w fazie wstępnego planowania – muszę się zastanowić, czy w ogóle mam o czym pisać, bo ile można czytać o tym, że bieganie służy do walki z bólem istnienia zalegającym na duszy.
    2) Nie będę przeklinać do woli, obawiam się. Głównie z tego względu, że gdybym chciał dodać wszystkie przekleństwa, którymi posługuję się w moim strumieniu świadomości, to wszystkie teksty byłyby dłuższe o co najmniej 30% ;-)

  7. Zabawne… przedwczoraj kupiłam, trochę mimochodem, nową mysz do komputera… w Biedronce. Za 20 zł. Dokładnie taką http://www.hykker.com/mysz-optyczna-turbo/ tylko czarną (hehe). I nigdy dotychczas nie miałam aż 6 przycisków w tym urządzeniu, więc byłam trochę przerażona ich niewątpliwą zbędnością… Od wczoraj żadnego z dodatkowych jeszcze nie użyłam, gdyż muszę się mentalnie na to dopiero nastawić… ale co ciekawe, również mam linę alpinistyczną i również trochę się haczy… Ale poza tym chyba działa ok :D

  8. @sadnecessary: na pewno 6 przycisków? Właśnie sobie oglądam i z tego, co widzę jest: LP, PP, ŚP, edycja-wstecz, edycja-wprzód. 6 przycisk (DPI) się poniekąd nie liczy, bo to zmiana rozdzielczości (a więc nie możesz przypisać mu innej funkcji bez użycia jakiegoś dodatkowego oprogramowania) i chwyt markIEtingowy w jednym ;-) Jak szukałem sobie myszy to właśnie parę razy robiłem sobie nadzieję na dodatkowy ten jeden przycisk a to ciągle była zmiana rozdzielczości (która zresztą też jest spoko).
    Myślę, że będziesz zadowolona, bo wstecz/wprzód się faktycznie przydają w internetach/eksploratorze Windows. A do gier (testowałem na FPSach głównie) jest już w ogóle wypas. A po zakończeniu okresu żywotności sprzętu zawsze zostaje kawałek linki alpinistycznej, więc win-win.
    BTW. turkusowa -> @.@

  9. Napisałam 6, bo tak jest na pudełku napisane… ale z tego, co widzę, to jednym z tych 6 jest ten do zmiany rozdzielczości. Jakby nie patrzeć, fizycznie i technicznie jest to przycisk… a że innych funkcji przypisać mu się nie da, to inna sprawa :D Dla mnie jest optymalnie, więc nie będę raczej płakać za brakiem tych możliwości, ale „najbardziej wymagający użytkownicy” faktycznie mogą być zasmuceni ahaha…
    Muszę się przyzwyczaić, ale ogólnie chyba będę zadowolona… wydaje się całkiem ok ta myszka…
    I była turkusowa jedna, gdy kupowałam! Fajna, ale jakoś odruchowo złapałam za czarną… :D
    PS. Ty serio przeklinasz? o_o :D

  10. No, trudno mi to ocenić, ale myślę, że PanKonDrad, który być może jeszcze dzisiaj tu zajrzy albo Ginger (jeśli uda mi się ją przekupić) mogliby coś na temat mojego dykcjonarza powiedzieć :D

  11. Czy przeklina? Hm…. Zdarza się, że padną w domu jakieś ciężkie słowa typu: motyla noga, niech to dunder świśnie czy kurczę blaszka, ale przyzwyczaiłam się i nie zwracam już na to uwagi.

  12. Hm, tak. Właściwie, to nie spodziewałam się innej odpowiedzi :’D
    PS. Szybko przekupiłeś :D

  13. @sadnecessary: Prawda jest taka, że jest dwóch Wojciechów. Ten żyjący w internetach nie przeklina (mówię tutaj nie tyle o jego blogu, co o naszej prywatnej korespondencji elektronicznej, w której mógłby sobie na to pozwolić) – jest słodki i do schrupania, jeśli tylko siłą woli sprawimy, że zmaterializuje się nam na talerzu jako zasmaczysty ptyś.

    Z kolei… słownictwo Wojciecha w realu stanowi zupełnie inną historię, pełną suspensu a także zwrotów akcji. Tutaj nasz Bohater daje upust pewnym słowom, zupełnie tak, jakby ich wypowiadanie było swego rodzaju zaklęciem mającym przywołać z zaświatów Rogatego, który zapewni Go o tym, że pomysł na blog o bieganiu to świetna sprawa i nawet jeśli sądzi, iż wszystko już zostało w tym temacie powiedziane, ma sobie uświadomić pewną prawdę – we wszystkich Kręgach Piekła nikt nie pisze równie dobrze i nikt w swoim stylu nie jest tak oryginalny.

    I to jest zajebiste!

    @Ginger: Czym nasz RedNacz Cię przekupił? :-)

  14. @Pan KonDrad Miałam napisać, że niczym nie musiał mnie przekupywać, ale potem zobaczyłam moje ulubione piwo w lodówce, które przyniósł mi kilka minut temu. To chyba jednak nie była troska o mój piątkowy chill, a forma czystej korupcji…

  15. @sadnecessary: i skutecznie! Ginger tego nie napisała, ale w lodówce znalazły się dwa piwa ;>
    @KonDrad: zrobiłem szybki przegląd naszej korespondencji z ostatnich lat i widzę, że faktycznie tendencja jakaś taka spadkowa się zrobiła ;-)
    @Ginger: zdrówko! :-]

  16. @Ginger: Najprawdopodobniej sama sobie owo piwo sprawiłaś, a Wojciech zatrudnił Rogatego, aby wprawił Cię w stan hipnozy, w którym wmówiono Ci, że otrzymałaś je w prezencie i to jeszcze w trosce o dobre samopoczucie.

    @Wojciech: Nie przypominam sobie, abyś na przestrzeni ostatnich miesięcy użył w mailach jakichkolwiek brzy(t)kich słów. Podejrzewam, ze w celu zachowania równowagi w przyrodzie funkcję przeklinania pełni teraz… Przekliniak. Szczególnie po tym, jak na łapkę spadnie mu ten – leżący swego czasu obok Twego biurka – ciężki przedmiot z napisem „Bethon”, czy jakoś tak.

    Hmm…

  17. @KonDrad: to zaiste interesująca hipoteza, ale daję słowo honoru, że to piwo samodzielnie przyniosłem :D No, chyba że Rogaty zahipnotyzował nas oboje a po piwo posłał np. Przekliniaka.
    O, właśnie – ze wstydem przyznaję, że w tym momencie nie mogę sobie zupełnie przypomnieć, co się stało z Bethonem…

  18. Nie możesz sobie przypomnieć, ponieważ Rogaty zmienił postać i jest teraz piwem, które rządzi się w Twoim organizmie. Pewnie masz je/Jego teraz w głowie, a co będzie jak dotrze w okolice krocza?

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s