W ramach świątecznych refleksji wyliczyłem sobie, że od czasu, gdy dostałem mój pierwszy komputer, na gry video poświęciłem około 30 tysięcy godzin. Tak, zgadza się – 30 tysięcy godzin czyli bez mała trzy i pół roku a więc lekko licząc jakieś 15% całego mojego przytomnego, a przynajmniej nieprzespanego, życia. Przecież to mnóstwo czasu, który mogłem był wykorzystać na tyle różnych ciekawych i pożytecznych sposobów.

Czas więc się pożegnać i odejść.

Być może byłbym teraz, tak jak sobie wymarzyłem we wczesnym dzieciństwie, lekarzem-laryngologiem z kilkunastoletnim doświadczeniem i własną praktyką. Albo biotechnologiem pracującym dla jakiejś instytucji militarnej, o czym myślałem przez chwilę w liceum. Albo najzwyczajniej w świecie i zupełnie ordynarnie mogłem cały ten czas przespać. A tak skończyłem w nudnej pracy polegającej na tępym i odtwórczym parafrazowaniu intelektualnego dorobku innych.

Ktoś to w ogóle czytał oprócz mnie?

To właśnie mój pierwszy komputer i pierwsze gry video, które dostałem w ciągu jednego tylko roku sprawiły, że z wesołego, ciekawego świata i pełnego życia ośmiolatka stałem się gburowatym dziewięciolatkiem cierpiącym na światłowstręt. Z pozycji prymusa, którym byłem jeszcze w drugiej klasie spadłem do kategorii ucznia przeciętnego w klasie trzeciej a w czwartej dostałem pierwszą w życiu dwóję, co ostatecznie przypieczętowało moją edukacyjną klęskę. Przestałem czytać książki, jeździć na deskorolce i bawić się resorakami – bo cały czas pożerały mi gry video.

A zgromadziłem nawet odpowiednią literaturę niezbędną do podjęcia studiów medycznych.
A zgromadziłem nawet odpowiednią literaturę niezbędną do podjęcia studiów medycznych.

O dolegliwościach zdrowotnych wynikających z tych godzin spędzonych przed komputerem to nawet szkoda gadać. Skrzywienie kręgosłupa, silna krótkowzroczność i zerowa kondycja, bo nawet na tym krótkim, pieszym odcinku dom – praca łapię zadyszkę. Gdy niosę siatki z zakupami po schodach, to muszę robić postój co dwa piętra i rozcierać zdrętwiałe od wysiłku dłonie. Ale czemu się dziwić – przecież gry wypełniają mi cały czas a jeśli do tego dołożyć dietę składającą się z odmrożonej pizzy ze Stonki oraz chińskich zupek spod Radomia (bo przecież nie mam kiedy gotować), to staje się zupełnie zrozumiałe, dlaczego tak bardzo zaniżam średnią krajową pod względem kultury fizycznej. Lub może raczej jej braku.

Nawet tę stułbię cechuje poziom kultury fizycznej wyższy od mojego.
Chyba zostanę stułbią.

Znacznie większe straty poniosłem chyba jednak w sferze społecznej. Po latach spędzonych przed totalnie uproszczonymi interfejsami użytkownika, nie potrafię komunikować się w sposób inny niż „wybierz jedną odpowiedź z kilku dostępnych”. Pół biedy jeszcze, gdy rzeczona komunikacja odbywa się za pośrednictwem elektroniki, bo wtedy można się schować za utartymi kopiuj-wklej-frazami i ścianą emotikonek. Gdy jednak dochodzi do kontaktu w tak zwanym realu, to tracę rezon. A już szczególnie, gdy zmaterializowanych i niewirtualnych istot, do których mówię, jest więcej sztuk niż jedna.

67635835

Zaniedbane zdrowie, chorobliwa nieśmiałość, problemy z higieną osobistą – jeszcze mogę zatrzymać tę postępującą ogólnoegzystencjalną deteriorację. Będzie to jednak możliwe dopiero wtedy, gdy całkowicie wyleczę się z gier. Miałem już jedną taką próbę lata temu, kiedy to gry video próbowałem zastąpić grą na gitarze. Zrobiłem czystki na dysku twardym komputera pozostawiając wyłącznie oprogramowanie do produkcji muzyki. Czasopisma komputerowe wepchnąłem głęboko do szuflady a cały pokój usłałem tabulaturami ulubionych zespołów. Przez jakiś czas było nawet nieźle, ale po kilku latach nieudolnego brzdąkania gitara poszła w odstawkę a ja powróciłem do plugawego nałogu.

Czego dowodem jest gruba warstwa kurzu.

Mam więc nadzieję, że tym razem znajdę w sobie wystarczająco dużo siły, by wyrwać się z tego bagna. Jeszcze dziś skasuję z dysku katalog C:\games oraz wyniosę na śmietnik pudełka i kompakty. Zlikwiduję konto na Steam’ie, wszystkie moje konsole oraz gamepady wystawię na sprzedaż a całą uzyskaną kasę przeznaczę na fundusz tego ośrodka w Pekinie, który pomaga młodym ludziom porzucić krainę złudnej wirtualnej szczęśliwości. Oznacza to również koniec GO!KSR, ponieważ nie jest to już ani GO! ani KoSioR, którym chciałbym być.

PSP, 3DS, DSiXL - ktoś chętny?
PSP, 3DS, DSiXL – ktoś chętny?

Blog zniknie więc z sieci w ciągu najbliższego tygodnia, natomiast wpisy archiwalne wykorzystam prawdopodobnie w przyszłości pisząc książkę o wychodzeniu z nałogu komputerowego. Mam nadzieję, że pozwoli ona innym ogarnąć się szybciej niż mi i podjąć właściwe kroki zawczasu. Może dzięki temu, za jakieś następne 30 lat będę mógł spojrzeć w twarz swojemu lustrzanemu odbiciu i powiedzieć, że jakkolwiek zmarnowałem jedną połowę życia, to tę drugą wykorzystałem właściwie.

Czas dorosnąć. Czas najwyższy.

Reklamy

17 uwag do wpisu “Koniec GO!KSR, czyli nigdy więcej gier video

  1. Od lat Ci to powtarzam: Zostaw te głupoty i zajmij się czymś poważnym. Trochę późno poszedłeś po rozum dogłowy ale lepiej późno niż wcale

  2. @rysiekzklanu: miałeś rację, Stary, przepraszam, że Cię nie posłuchałem wcześniej. Pakuję właśnie worek z elektronicznymi śmieciami, czy mogę Ci go podarować w ramach rekompensaty?
    @verysadnecessary: no, co Ty – przecież to najprawdziwsza prawda! Precz z grami video! Precz z kiśnięciem przed komputerem! Rzucam to wszystko i wyprowadzam się na wieś, gdzie będę utrzymywać się z pracy własnych rąk w gnoju i znoju!

  3. heheheheh niezłe, ale wizja :-), udał ci się ten wpis adekwatny do dnia :-), generalnie to można nawet w to uwierzyć

  4. @wojceichkosior najwyższy czas. no i możesz mi coś odpalić za dobrą radę, np. 3dsa z autografem. Tylko nie pisz po ekranie pls

  5. A ja już zarezerwowałem na dwa tygodnie pewną chatkę z dala od zgiełku: https://shrtm.nu/frcI. Myślałem, że potrzebne Ci teraz będą: cisza, ładne widoki, długie zwierzenia, aktywny słuchacz i zarazem ktoś do poklepywania Cię po ramieniu. Oczywiście, wszystko w świecie rzeczywistym.

    No, a tu – jak się okazuje – żart prima sort z okazji prima aprilis.

  6. Wybaczcie, że tak długo nie odpowiadałem, ale wynosiłem właśnie śmieci, wystawiałem sprzęt na aledrogo i formatowałem dysk, coby żadne zło nie pozostało przy mnie.
    @rysiekzklanu: będzie, tzn. już się pakuje w kopertę bąbelkową.

  7. To co, może jeszcze jedna rundka w Dooma przed zamknięciem działalności..? :>

  8. Ależ…Ty i praca własnych rąk…? Jest to wizja tak prowokująca i jednocześnie nie z tego świata, że w sumie porzucę ją, póki jeszcze czas :>
    Panie KonDradzie ta rezerwacja nie może się zmarnować. Jadę! @.@

  9. @rysiek: apage, Satanas!
    @sadnecessary: jeszcze zobaczysz, będę orać pługiem, zbierać pyry, rozrzucać nawóz i podlewać cebulę. Właśnie gumofilce i kufajkę wyniosłem z piwnicy.

  10. Pięknie! I obejrzymy Cię w następnym sezonie „Rolnik szuka żony” jak tak dalej pójdzie… :o

  11. @sadnecessary: Serdecznie Cię zapraszam! Miej jednak na uwadze, że po tych dwóch tygodniach na stałe zmienisz nick na Funnecessary :-D.

    @ENDE(ATH)D-GO!KSR RedNacz: Teraz, gdy po przeczytaniu powyższych zwierzeń poznałem mroczną stronę Twego żywota, wiem dlaczego miś Przekliniak ma zaszyte oczy. Biedaczysko nie mógł patrzeć, jak się staczasz.

  12. @sadnecessary: Rolnik na razie szuka brony, bo pole trza zaorać, wiśta wio!
    @KonDrad: Bracie, nie patrz na mnie ani na Przekliniaka – ratuj swą duszę, jeszcze dziś wyrzuć komputer przez okno i uciekaj w Bieszczady! Jeszcze nie wszystko stracone!

  13. Ty się tak w to pole nie zapuszczaj, bo nowy Doom wychodzi 13 maja ;>

  14. No, dobrze już dobrze – minęła północ, skończyłem pajacować :D Za tydzień wpis o kolejnym dodatku do Dooma :-]
    @rysiek: No, właśnie będzie problem, bo mój komputer go z pewnością nie udźwignie a nie chcę jeszcze robić upgrade’u. W końcu tyle starych gier wciąż czeka na ogranie <3

  15. ojej, jak to dobrze, że nam to wreszcie powiedziałeś, bo sami byśmy się nie domyślili :P Czekałem tylko aż wyskoczyzs z wielkim napisem prima aprilis xD

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s