Bio F.R.E.A.K.S. to wydana w drugiej połowie lat ’90 bijatyka 3D, której akcja rozgrywa się w ponurej, cyberpunkowej przyszłości. Grę cechują przede wszystkim bardzo wyraziste a wręcz komiksowe postacie oraz niemniej pokręcony i graniczący z absurdem poziom przemocy. Jej premiera w ’98 mnie jakoś ominęła, ale grę polecał mi kilkakrotnie PanKonDrad, który co najmniej raz na piśmie zdeklarował się jako wielki jej fan. Krótko mówiąc, BF ma wszystkie cechy, które powinny były zagwarantować jej miejsce pośród moich faworytów. Czemu więc posługuję się czasem zaprzeszłym?

Oldskulowy krój majtek Delty nie pozostawia wątpliwości – gra musiała powstać w latach ’90.

Nasza znajomość rozwijała się dość opornie, ponieważ 18 lat po swojej premierze BF nie dała się tak łatwo odpalić. Sprawdziłem kilka wersji: ta na PC uruchomiła się tylko w malutkim 800×600 okienku i nijak nie udało mi się jej zmusić do rozciągnięcia na całej płaszczyźnie monitora. Nieco lepiej poszło z wersją na PS1, którą uruchomiłem na jednym z emulatorów – przy czym wyłącznie w trybie vanilla. Ostatecznie najwięcej czasu spędziłem przy wersji na N64, która działała najstabilniej i dała największe możliwości w zakresie poprawy grafiki. BF po transpozycji do 1680×1050 i paru innych bajerach wyglądała naprawdę przyjemnie. Jeśli do tego dodać bardzo rozsądną obsługę rumble pak, to już w ogóle miód na serce.

Taki paradoks: krawędzie są wygładzone, ale grafika jest ostra jak piła tarczowa. A i nie zapominajmy o cieniach – są dynamiczne.

Pierwsze, co ostudziło mój zapał to kontrolki. Mimo bardzo intuicyjnego rozmieszczenia i uwodzącej prostoty cały czas miałem wrażenie, że reagują one z opóźnieniem i że nie jest to kwestia postaci, którymi gram ani błąd w emulacji. Gra jest bardzo dynamiczna, na ekranie dzieje się naprawdę dużo, więc tym trudniej było mi się tutaj odnaleźć. Po pewnym treningu można się nawet przyzwyczaić, jednak lekka nuta goryczy pozostaje.

Sterowanie jest tym ważniejsze, że twórcy przewidzieli potyczki w dość nieregularnych sceneriach.

Same podstawowe ciosy wyglądają podobnie jak w Tekkenie – mamy więc oddzielne przyciski do kontrolowania kończyn odpowiednio po prawej i lewej stronie. Do tego dochodzi sidestep oraz dwie rzeczy unikalne dla BF: latanie i obsługa broni osobistej. Fruwanie po planszy nieszczególnie mnie przekonało, głównie dlatego, że mocno dezorientuje i moim zdaniem niepotrzebnie zwiększa czynnik przypadkowości. Z kolei patent na broń w pierwszej chwili uznałem za strzał w dziesiątkę. Każda z postaci bowiem nosi ze sobą jakąś totalnie odjechaną cyberpunkową zabawkę: od zestawu dwóch minigunów po osobiste miotacze ognia. A ponieważ naparzanie się ciężkim sprzętem w industrialnej scenerii nieodparcie przypomina mi co weselsze momenty z Quake’a 3, ucieszyłem się podwójnie.

Nie wystarczy po prostu wygrać – na pokonanego przeciwnika należy jeszcze zwymiotować rakietami.

Po chwili jednak mój entuzjazm nieco osłabł. Amunicja jest bowiem nieograniczona a okres refrakcji stosunkowo krótki, co stanowi zachętę do siepania się ołowiem z dwóch przeciwległych krańców areny. I żeby nie było – mamy możliwości włączenia tarcz, które pozwalają swobodnie wziąć na klatę bezpośrednie trafienie przenośną głowicą atomową, dzięki czemu pojedynki nie kończą się aż tak szybko. Akcent jednak niebezpiecznie przesuwa się w stronę broni dalekiego zasięgu a całe bogactwo kombosów, specjali i rzutów schodzi na dalszy plan. Albo to po prostu ja nie skumałem mechaniki na tyle, by wyjść z tego impasu.

Upodlić pokonanego można też metodą tradycyjną.

Totalnie oryginalnym pomysłem jest możliwość przeprowadzenia szybkiej amputacji kończyn górnych. Jeśli bowiem doprowadzi się szczególnie dużego ubytku puntów życia, delikwentowi może odpaść prawa albo lewa ręka i w rezultacie do końca rundy musi się obywać tylko tym, co mu zostanie. Jakkolwiek stanowi to ukłon w stronę Czarnego Rycerza z Monty Pythona, to ja znajduję ten motyw dość nieprzyjemnym. Co innego bowiem wykonać stare dobre fatality Jaxa z MK2, po którym przeciwnik schodzi na śmierć. Tutaj jednak okaleczenie w ten sposób oponenta wydaje mi się jakieś takie niesportowe. I chyba najoptymistyczniejszy jest fakt, że gra pokazuje przyszłość, w której imputacja utraconej kończyny może zostać przeprowadzona w trakcie kilkusekundowej przerwy między rundami i to ze stuprocentową skutecznością.

Ona odrośnie, prawda?

Podsumowując, czuję ambiwalencję. Z jednej strony mamy bowiem nieprawdopodobnie klimaciarską oprawę. Świat stanowiący mieszankę fabryki przemysłowej, rzeźni i wesołego miasteczka przekonał mnie bardzo a mimo że grałem stosunkowo krótko, to bardzo zżyłem się z poszczególnymi postaciami. Leciwa już grafika wciąż mi się podoba i to nie tylko ze względu na czynnik nostalgii ale również ogromną dbałość o detale. Wreszcie muzyka nie zestarzała się wcale i kopie tyłek wściekle przesterowanymi gitarami.

zipper mimika
Zipperhead to twarz promująca BF. Gość ma po prostu nieprawdopodobne możliwości mimiczne.

Z drugiej natomiast strony, poległem trochę na sterowaniu i na samej mechanice premiującej walkę na dystans – czyli na tych aspektach gry, które gdzie jak gdzie, ale w mordobiciu mają znaczenie absolutnie podstawowe. Niemniej jednak mam w pamięci jeden taki moment w 2008, kiedy to po pierwszym kontakcie z Tekken 5 naiwnie stwierdziłem, że jest bez sensu. I z tego też względu skrót do BF ląduje w ulubionych a lista ciosów i strategy guide w zakładkach. I’ll be back, jak mawiał Arnold S.

W końcu za bardzo polubiłem tę wesołą gromadkę i jej postindustrialne rozrywki.

PS Dzisiejszy odcinek powstał jako nagroda pocieszenia dla PanaKonDrada za zajęcie równocześnie pierwszego i drugiego miejsca w plebiscycie na najaktywniejszego komentatora w roku 2015. Dzięki!

Reklamy

11 uwag do wpisu “So close, Bio F.R.E.A.K.S

  1. Bracie, dziękuję! Następnym razem będąc w Krakowie to ja postawię chińszczyznę i zapewnię towarzystwo całuśnych, niegrzecznych kobiet ]:->.

  2. Doceniam zamaszystość gestu, dzięki ;)
    W międzyczasie powiedz mi, którą postacią grałeś najczęściej i najchętniej w BF, bo cały czas próbowałem to odgadnąć :)

  3. Jako wierny fan Stephena Kinga z przejęciem oglądałem film „It”, nakręcony na podstawie książki pod tym samym tytułem, w którym klaun Pennywise – delikatnie mówiąc – napędzał stracha dzieciakom. Mając na uwadze ten fakt oraz to, że przeważnie – czy to w książkach, czy w filmach – preferowałem antagonistów, sam sobie odpowiedz na zadane przez siebie pytanie :-).

  4. Ha! A w życiu bym nie powiedział, że to Twój faworyt! :D Obstawiałbym raczej Bullzeye (bo jest prawie jak Duke Nukem) albo Purge (bo jest bardzo mocno scyborgizowany) :)

  5. O ne masz :-). Bullzeye’a nie lubiłem ze względu na fryz. A Purgem czasami grywałem, chociaż nie było dnia, aby zamiłowanie do demonicznych klaunów ostatecznie nie zwyciężało. Na dodatek Psyclown złowieszczo chichotał po zakończeniu walki, co po prostu mi się podobało.

    Klaunem można było zagrać rownież w grze WWF Wrestlemania. Ciekawe, czy miałeś z nią styczność.

  6. Szkoda, że nie wiedziałem, byłoby więcej ujęć klauna ;) Obiecuję to nadrobić, przy okazji Wrestlemanii, w którą w przeciwieństwie do BF łoiłem namiętnie w latach ’97-’00. Tam z kolei moim faworytem z oczywistych względów był Undertaker. Przy czym w obsłudze był strasznie toporny i najwięcej grałem Bretem Hartem ;)

  7. Obrzyganie przeciwnika (zdjęcie nr 5) robi sie automatycznie czy to jest jakiś odpowiednik fatality?

  8. To jeden ze skryptów odtwarzanych (na ile się rozeznałem) losowo po zakończeniu rundy. Ale faktycznie, Ssapo (rzeczone zdjęcie) to chyba mój ulubieniec w tym temacie: po zwycięstwie biega wkoło, wymiotuje i cieszy się jak dziecko na urodziny ;D

  9. @rysiekzklanu: Cóż Ty robisz wśród żywych :-)? Wieść niesie, że w 2012 roku przeniosłeś się do Stwórcy.

    @GO!KSR RedNacz: Nie wiem, czy wybaczę Ci brak ujęć klauna, oj… nie wiem :-P. Żeby ponownie wkupić się w moje łaski będziesz musiał rozszerzyć swe zainteresowania o gry RTS i na początek zrecenzować Earth 2140.

  10. @PanKonDrad: RTSa będzie więcej, bo już mam nawet parę rzeczy zaczętych ;> Earth 2140 mnie jednak zupełnie ominęło – ale jeśli wygrasz w następnym plebiscycie na Komentatorów Roku, to będziesz mógł sobie zażyczyć :]

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s