Dnia 12.12.12 na świat przyszedł Brutal Hexen w wersji beta 2.0 autorstwa niezastąpionego SMIV. SMIV bowiem w krótkich przerwach między kolejnymi odsłonami Brutal Dooma przysiadł trochę nad Hexenem i zaimplementował mu kilka bardzo soczystych bajerów. I mimo, że projekt od lat nie był aktualizowany, to kilka tygodni temu SMIV publicznie rozważał możliwość kontynuacji prac nad  BH. Bez względu jednak na to, czy do tego dojdzie, już teraz zdecydowanie warto odkurzyć topór i załoić w BH.

miejscowa

Sam Hexen to trochę taka ofiara swoich czasów. Gra została zbudowana na silniku Dooma, ale przegrała z nim pod względem popularności mimo tego, że Hexen był pod każdym względem onieśmielający.  Mapy były potężne, pełne architektonicznych detali, z mnóstwem zakamarków i skrytek a odnalezienie poszukiwanych artefaktów często graniczyło z cudem. Jakby tego było mało, poszczególne etapy były połączone ze sobą siecią zależności i nierzadko uruchomienie przełącznika w jednym miejscu przynosiło jakieś efekty w zupełnie innym. I do tego ta niepokojąca i odrealniona muzyka. Krótko mówiąc, Hexen ciągle czymś zaskakiwał, a swoje najlepsze niespodzianki trzymał na ostatnie etapy gry. I chyba to właśnie przyczyniło się do jego ograniczonej popularności: wszystkie te skarby dostępne były tylko dla tych graczy, którzy byli w stanie wytrzymać nieuniknione dłużyzny.

Zmurszały zamek, magiczna kusza i absurdalna liczna punktów doświadczenia – czy może być jeszcze bardziej epicko?

Ja sam bawiłem się doskonale, głównie ze względu na mroczno-fantastyczny klimat i bojowe rękawice Wojownika, którymi można było siać spustoszenie w szeregach wrogów. Gdy więc tylko okazało się, że dodatek BH zawiera zmodyfikowanego Wojownika właśnie, to fakt ten powitałem nieartykułowanym okrzykiem pijanego bezalkoholowym miodem berserkera. Co mnie również bardzo ucieszyło, mod współpracuje z Deathkings of the Dark Citadel – a iż rzeczonego dodatku nigdy wcześniej nie przechodziłem, teraz miałem dodatkowy powód, żeby to zrobić. Zresztą, nawet gdyby ten dodatek nie działał, to mógłbym przechodzić stare mapy po raz n^k, ponieważ dla Swamps czy Zedek’s Tomb gotów jestem przedrzeć się przez wszystkie pozostałe.

blagaj
Ranny ettin prosi o litość. Szczerze mówiąc zżyłem się z nimi tak bardzo, że w takich momentach czułem się bardzo nieswojo.

A jest się czym przedzierać. Na podstawowym wyposażeniu mamy teraz zestaw topór plus tarcza, co powitałem z nadzieją na zastosowanie metody walki „na żółwia” sprawdzoną w wielu komputerowych bijatykach. Okazało się jednak, że ochronne działanie tarczy jest na razie umiarkowanie skuteczne a sam artefakt służy przede wszystkim do zadawania ciosów i przepychania się w tłumie. Jakkolwiek więc trochę szkoda, że nie można się pobawić w Kapitana Amerykę, to jednak wygrzmocenie kogoś tarczą w przepaść jest ogromnie satysfakcjonujące.

tarcza

Walka jest też o tyle ciekawsza, że SMIV dał możliwość łączenia ciosów w ich kombinacje. Fakt, na razie nie ma ich wiele, niemniej jednak nawet te kilka kombosów na topór i tarczę potrafi nieźle namieszać i to w bardzo widowiskowy sposób. Z kolei gdy już zakończymy nasze choreograficzne szaleństwa możemy zastygnąć w oczekiwaniu na pikselowy deszcz krwi i wnętrzności – jak w starych anime, gdy jeszcze nikt nie przejmował się szczególnie psychiką młodego człowieka.

Finisher move, krok 1: złap afrita i ciśnij nim o glebę.
Finisher move, krok 2: przydepnij afrita, na pohybel!

Szybko okazało się też, że BH jest potwornie trudny. Gdy po raz pierwszy usiadłem do rozgrywki, ustawiłem sobie poziom trudności „Konan barbarzyńca” z nadzieją, że nie będę się nudzić. A po kilku minutach zacząłem ponownie, tym razem na poziomie „Konan bibliotekarz”. Potwory są tutaj zdecydowanie bezlitosne a SMIV dodatkowo podkręcił im statystyki, więc trzeba wziąć poprawkę przy ocenie swoich umiejętności i nie sugerować się za bardzo doświadczeniami z jedynki tudzież nowymi zabawkami w inwentarzu.

Kałuże posoki i deszcz iskier – tego nie było w gołej wersji Hexena.

Pomniejszych innowacji jest jeszcze kilka: nowe stratagemy przeciwników, punkty doświadczenia przeliczane na nowe umiejętności czy wreszcie fajerwerki wizualne wynikające ze współpracy z silnikiem Zandronum. Przy tym wszystkim muszę przyznać, że mimo tych bajerów trochę brakuje mi walki na pięści, która przecież była esencją „gołej” wersji Hexena. Znając jednak kunszt SMIV i mając na uwadze przykłady fenomenalnie rozbudowanej walki wręcz w Brutal Doomie, liczę na odkurzenie starych dobrych rękawic nabijanych ćwiekami.

No, dobra – przede wszystkim liczę na powrót stalowych gumofilców głównego bohatera.

PS 1 Niniejszy wpis dedykuję Maciejowi M., z którym jakoś w 1998 przeszliśmy Hexena w kooperatywce. Na jednej nocnej nasiadówce i prawie schodząc na zawał serca po wypiciu zaparzonej przeze mnie kawy. Dzięki, Stary!

PS 2 Jak może część z Czytelników się zorientowała, niniejszy wpis przypada w drugą rocznicę istnienia GO!KSR. Ponieważ blog jest już w wieku umożliwiającym samodzielne chodzenie i przeklinanie, uznałem, że być może jest to czas na wprowadzenie jakichś zmian w jego outficie. I na tę okoliczność sporządziłem poniższą ankietę – będzie otwarta przez najbliższy tydzień a ja obiecuję nie fałszować wyników bardzo.

Advertisements

23 uwagi do wpisu “Brutal Hexen ver. 2.0 beta, śmierć w stalowych gumofilcach i ankieta

  1. Niech Cię ręka Pana Boga Najwyższego broni przed jakimikolwiek zmianami, Redaktorze Naczelny! Nagłówek, może i jest wynikiem pracy Dyzia dopiero co odciągniętego od cyca matki, ale po przeczytaniu choćby jednego akapitu, będącego zawsze niezwykle dopracowanym tekstem, ta graficzna nieudolność zaczyna jawić się jako zamierzona, co jeszcze bardziej oddaje Twoje poczucie humoru.

  2. Pan KonDrad ma rację! Grafika jak od odciągniętego od cyca matki Dyzia, a treść bloga w sumie jak od Dyzia Marzyciela, więc jest dobrze.

  3. To było pierwsze, co zrobiłam :D na pewno poznasz, który głos mój.

  4. ten o ufarbowaniu brody na różowo i wklejeniu zdjęcia do „Ogr”? dokładnie! :}

  5. @sadnecessary: Różowa broda to jest bardzo zacny pomysł! Nasz Dyzio Marzyciel mógłby pomykać do pracy z wczepionymi w twarz dzieciakami*, biorącymi różowe owłosienie jako podrasowaną watę cukrową. Mamy nie musiałyby zanadto skupiać się na swych pociechach w obawie, że któryś z dzieciarów upadnie i zarysuje sobie czy to kolano, czy nos. Po zakończeniu spaceru, Wojciech posypałby twarze pasażerów solą, pogroził palcem, że co za dużo, to niezdrowo, a następnie – powołując się na wdzięczność – zażądał od matek choćby symbolicznej kwoty za świadczone usługi.

    * Pod warunkiem posiadania bujnego zarostu. Do dzisiaj nie wiem, jaki owa bujność ma numer w skali od 1 do 10. Chociaż… mój ostatni sen objawił mi Wojciecha i jego brodę, jako coś, w czym z powodzeniem przemyca płatki cynamonowe, dokarmiając nimi wygłodniałe sikorki podczas zimowych treningów.

  6. Zachowuję umiarkowany entuzjazm w stosunku do pierwszego pomysłu, natomiast patent na dokarmianie sikorek znajduję całkiem sensownym ;D Przy czym zastrzegam, że płatkami cynamonowymi dzielę się bardzo niechętnie ;)

  7. Panie KonDradzie, niezmiennie zachwyca mnie Pańska wyobraźnia i pomysłowość… Może doczekamy się aktualizacji stanu brody, jej koloru i bujności, na jawie, bądź we śnie. Dzieci nie lubię, więc im nie współczuję tej możliwej pomyłki z watą cukrową… a o sikorki warto dbać :>

  8. @GO!KSR RedNacz: Nie dziwię się, że nie pałasz entuzjazmem w stosunku do dziatek zwisających bezwładnie pod nosem. Te okropne stworzenia mogą przy tym wydawać denerwujące dźwięki, nie wspominając o byciu fabryczkami śliny i kupy.

    A skoro nie lubisz dzielić się płatkami cynamonowymi, możesz zrezygnować z dokarmiania kolorowych fruwadełek na rzecz samego siebie, ale pamiętaj, że podjadanie nie jest wskazane osobom dbającym o linię.

    Podobnie nie jest wskazane objadanie się chińszczyzną, ale w kontekście mojego i Blake’a przyjazdu do Krakowa w najbliższy piątek serdecznie zapraszamy Cię do wspólnego obżarstwa; skonsumowania chrupiącego, zasmaczystego, doskonale przyprawionego kurczaka na gorącym półmisku w restauracji położonej niedaleko Twego miejsca zamieszkania :-).

    @sadnecessary: Dziękuję Ci za słowa uznania pod adresem mojej wyobraźni, ale ona działa tak tylko wtedy, gdy pomyślę o brodzie Wojciecha, ponieważ nigdy jej nie widziałem. Zapewne wszelakie wizje dokonają żywota w piątek, kiedy to w rzeczywistym świecie dane mi będzie oglądać Jego oblicze; kiedy to zaspokoję swą ciekawość co do obecnego wyglądu Mistrza.

    Niestety, Mistrz ten może stwierdzić, że w tym dniu nie będzie mieć czasu na spotkanie, a zatem jeśli dysponujesz mocą mogącą pozytywnie wpłynąć na jego decyzję – będę bardzo wdzięczny :-).

  9. Już drugi raz przeczytałam „zamaszystego kurczaka” miast zasmaczystego… Niestety moc tę dawno utraciłam (zakładając przy dużej dozie optymizmu, że ją miałam), więc chyba nie pomogę… Ale trzymam kciuki za spotkanie, aby doszło do skutku, bo może Wojciech nawet jakieś autografy rozda fanom – to życzę sobie jeden (można podesłać jakimś myszołowem pocztowym, dogadamy się) :>

  10. Na prośbę Czytelników robię więc odstępstwo od reguły i prezentuję moje aktualne zdjęcie oraz autograf. #nofilter #dolanapproves
    ryj

  11. @GO!KSR RedNacz: Oj, gdybym był kobietą odnajdującą przyjemność w akupunkturze ust – smagałbym Cię, Zwierzaku! Ale wiesz… Twoja wierna Czytelniczka prosi Cię o autograf i daje do zrozumienia, że chce go otrzymać w realu, a nie w internetach. W związku z tym, …

    @sadnecessary: … czy karteczka z autografem ma być skropiona jakimiś fikuśnymi, pobudzającymi zmysły perfumami używanymi przez Dyzia i dodatkowo zaaprobowanymi przez Dolana?

  12. Nie róbmy z wiernej Czytelniczki jakiejś budzącej strach w Dyziach psychofanki… Wystarczy autograf bez zbędnej perfumy, choć widzę, że w sumie Wojciech tu zasugerował „wersję do wydruku”, tylko ten szeroki uśmiech coś mi się mało zgadza… ale to na potrzeby fanów, rozumiem :>

  13. @sadnecessary: Każdy, kto po raz pierwszy cokolwiek przeczytał w GO!KSR, stał się wyznawcą. Nie dotyczą nas terminy takie jak psychofanka, czy psychofan, którzy mogliby w Dyziu wzbudzić choćby niewielką trwogę, gdyż jest On nieprzelękniony :->. Nasza podświadomość od momentu pierwszych odwiedzin tego miejsca pozostaje połączona z potężną Istotą, będącą zarówno alternatywnym światem (czy wyżej umieszczona grafika krągłej twarzy nie przypomina Ci planety pokrytej bujną roślinnością?), jak i pełnym wigoru bytem posiadającym tyłek, nogi, brzuszek i usta (zwłaszcza one, albowiem pozwalają na konsumpcję płatków cynamonowych). Potężna bariera w postaci brody nie pozwala na przenikanie niczego, czego nośnikiem może być złowroga energia, będąca wynikiem negatywnych ludzkich myśli i złorzeczeń.

    Podsumowując, podlegamy pod jego widzimisię i jedyne, co możemy, to nadskakiwać i nieść dobre słowo (czytaj: podlizywać się i patrz ostatni akapit). Jeśli masz jakiś pomysł na zmianę takiego stanu rzeczy – o ile, oczywiście, zgadzasz się z tym, co napisałem – z uwagą Cię wysłucham.

    @GO!KSR RedNacz: To nie Rogaty spowodował taki odzew, ale Ty sam, o Panie Wszelakiego Stworzenia. Rad jestem, że jutro dane mi będzie ściskać Twą dłoń, spod której wychodzą te wszystkie magiczne słowa, jakimi wypełniasz mą codzienność, tym samym przepędzając wszelaki stres*.

    * Nawet jeśli jeszcze nie doczekałem się obiecanej recenzji BIO F.R.E.A.K.S. Wrr…

  14. No, już już :D
    O Bio F.R.E.A.K.S. pamiętam i ogrywam sobie w tle. Miej na uwadze to, że wcześniej nigdy w to nie grałem a chcę chociaż trochę ogarnąć mechanikę gry, która i tak wydaje mi się dość inna od tych, z którymi miałem wcześniej do czynienia. Np. cały czas mam wrażenie, że kontrolki reagują z lekkim opóźnieniem (albo za dużo grałem w Tekkena). Chwilę też mi zajęło, zanim zrozumiałem, że tutaj można zablokować trafienie z miotacza ognia :D No i patent na utratę kończyn też mnie już kilka razy zaskoczył. Zresztą, co ja się rozpisuję – BF jest zabukowany na przyszły tydzień :]

  15. Wybaczam, Mistrzu, i jednocześnie czekam cierpliwie :-).

    A tak na marginesie – jak planujesz kolejne recenzje? Jest to kwestia bardziej spontanu, czy masz z góry, z wyprzedzeniem, ułożoną listę?

  16. Panie KonDradzie… myślę, że każde bóstwo, a tym bardziej każdy Dyzio, chciałby takiego wyznawcę! Nie mam pomysłu, ni chęci na zmianę stanu rzeczy, jest dobrze :D

    Mistrzu W. RedNacz: czy grałeś też w takie rzeczy jak Franko: The Crazy Revenge? :D

  17. @KonDrad: piszę na spontanie, ale publikacja idzie według ustalonego planu :) Obecnego tu BH ograłem/opisałem dobre kilka miesięcy temu na przykład.
    @sadnecessary: Franko oraz jego duchowego sukcesora Doman: Grzechy Ardana znam z opisów w gazetach z pierwszej połowy lat ’90 i strasznie chciałem ograć (borze, ta grafika rodem z zeszytu nadpobudliwego szóstoklasisty!), ale wtedy nie miałem odpowiedniego sprzętu. Dobrze, że napisałaś to głośno, to już wiem, w co zagram po Bio F.R.E.A.K.S ;)

  18. Bardzo mi się podoba Twoje „borze”, ahaha… Ok, to super, czekam na wpisy :)

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s