Walentynki zbliżają się wielkimi krokami, co oznacza, że już w najbliższy poniedziałek wszystkie większe hipermarkety będą oferować luksusowe czekoladki po drastycznie obniżonych cenach. Zanim jednak ten dzień snobistycznego obżarstwa nadejdzie, trzeba przetrwać skomasowany atak wszędobylskiego różu, pyzatych serduszek i bardzo kiepskich piosenek wpychających się w pole percepcyjne wszystkimi możliwymi otworami. A czy można sobie poradzić lepiej, niż słuchając klasyków miłosnej poezji śpiewanej i oddając zręcznościowej refleksji na temat istoty tego uczucia? Przed Państwem główny bohater nadchodzącego weekendu: wydany w 1983 na C-64 Stroker!

instrukcja

Instrukcja wyjaśnia wszystko – gra polega na wirtualnej choć nie mniej mistrzowskiej obsłudze męskiego narządu płciowego. Mimo, że brzmi to dość prosto, to muszę przyznać, że mam pewną trudność w sprecyzowaniu, kto jest faktycznie głównym bohaterem tej gry. Poniekąd wcielamy się tutaj w pewnego przesympatycznego dżentelmena o bardzo wyrazistej mimice i iście lwiej grzywie. Jeśli jednak rzecz potraktować nieco bardziej analitycznie, w grze biorą udział jego głowa, ręka i genitalia. Głowa służy do udzielania sprzężenia zwrotnego, natomiast sama akcja skupia się na relacji między ręką, którą kontrolujemy bezpośrednio a genitaliami, które kontrolujemy pośrednio.

Nie ma natomiast wątpliwości, że nasz bohater jest adeptem ekskluzywnej szkoły ścieżki lewej ręki.

Sama rozgrywka jest dość prosta, bo grę kontrolujemy dwoma klawiszami odpowiedzialnymi odpowiednio za ruch ręki w górę i w dół. Nie oznacza to jednak wcale, że jest łatwo. Z jednej strony nie chodzi tutaj o sprint i jak najszybsze przerwanie wstęgi; z drugiej natomiast dostajemy pewien limit czasowy na to, by znaleźć się na linii mety. Oznacza to więc, że w trakcie biegu niezwykle ważne jest utrzymanie właściwego tempa. Jeśli ruchy ręką będą zbyt żwawe i zbyt zamaszyste, to zakończymy bieg bardzo szybko i mało efektownie. Jeśli natomiast będziemy się zbyt ślamazarzyć, to zejdzie z nas całe powietrze i oklapniemy gdzieś z boku. Spójrzmy zatem na poniższy zrzut ekranu przedstawiający interfejs gry, który z oczywistych względów musiałem nieco wykadrować, zwłaszcza u dołu.

To chyba jeden z tych niewielu przypadków w historii GO!KSR, że nie eksponuję awatara publicznie. Btw. fraza „eksponować awatara” ma dość zasadniczy potencjał, methinks

Z lewej – głowa, u dołu – główka a z prawej – miernik jakości i efektywności naszego miłosnego aktu. Strzelić do bramki jest stosunkowo łatwo, ale wtedy możemy liczyć na co najwyżej so so. Żeby uzyskać wynik fair i powyżej trzeba się jeszcze chwilę poprężyć i porozciągać na boisku. W celu osiągnięcia najwyższego plateau trzeba jeszcze wziąć pod uwagę odpowiedni timing i decydujący strzał oddać w ostatnich sekundach tego pasjonującego meczu. Bardzo łatwo jest jednak przeciągnąć strunę i zejść z boiska już w pierwszych kilku sekundach – dlatego też trzeba bacznie obserwować kolory naszego głównego bohatera i jeśli zrobi się niepokojąco siny, należy dać mu chwilę na złapanie oddechu.

Po prawej znajduje się wskaźnik upływającego czasu a to po lewej to wcale nie jest suszona śliwka tylko realistyczne odzwierciedlenie fizjologii  podbrzusza.

Klasyk klasykiem, ale jak się okazuje pomysł chwycił się całkiem dobrze a w sieci można znaleźć uwspółcześnioną, flashową odsłonę pod wiele mówiącym tytułem King Stroker. I o ile sam Stroker był, stosunkowo prosty w obsłudze, to KS jest pod tym względem zaskakująco wymagający. Trzeba bowiem uwzględnić takie zmienne jak kierunek i prędkość ruchów myszą, częstotliwość wciskania lewego przycisku oraz nieubłaganie upływający czas. Szczęśliwie wszystkie wskaźniki mamy pod kontrolą a twórcy zadbali o odpowiedni samouczek.

Czyli kamasutra w wersji arcade.

Instrukcja ma dobre kilka stron i jeśli czytając mój opis można odnieść wrażenie, że sama gra jest dość trudna, to potwierdzam – gra jest dość trudna. O ile bowiem zwyczajne dobiegnięcie do mety jest osiągalne już po krótkim treningu, to znalezienie się na podium najlepszych zawodników stanowi niemałe wyzwanie. Monitorowanie wszystkich kontrolek przy równoczesnej koordynacji ruchów ręką i palcami jest naprawdę trudne i pierwsze, co mi przyszło do głowy jako analogia, to pilotaż wirtualnego samolotu. W końcu tam trzeba się trzymać za drążek i wiedzieć, kiedy i gdzie zacząć strzelać…

I tym optymistycznym akcentem…

Na koniec mogę śmiało stwierdzić, że jest to jeden z tych niewielu aspektów życia, z którym – mimo wszystko – wciąż chyba jakoś łatwiej sobie poradzić w tzw. realu niż na ekranie monitora.

PS No i małe wyzwanie dla Czytelników: w komentarzach pod tym postem bardzo proszę o stosowanie eleganckich i wyszukanych metafor. Czyli zamiast fraz, które wszyscy dobrze znamy, proszę o sformułowania w stylu „popędzać konia ostrogami w epickim galopie w stronę horyzontu” albo „z namaszczeniem i wprawą polerować na wysoki połysk lufę bogato zdobionego muszkietu”.

Reklamy

8 uwag do wpisu “Stroker czyli fenomenologia solipsystycznej miłości

  1. Gdyby ktoś zaczął temat nie czułabym się tak niezręcznie wychodząc przed szereg z… targaniem wihajstra :P

  2. Ktoś jednak się odważył skomentować… brawo :D
    Linia fal(l)ista do pionu, odmaszerować!

  3. @Ginger: ależ, Młoda Damo! Targanie wihajstra?! Co to za dykcjonarz?! „Wściekle energiczne szarpanie cyngla w obliczu nieubłaganie nadchodzącego końca”.
    Btw. „targanie wihajstra” -> LOL, nie znałem xD
    @funnynecessary: widzę, że uprawiany tutaj semantyczny kult falliczny wpłynął też na treść Twojego nicka ;)

  4. Podoba mi się ta gra o kurczeniu i rozciąganiu puzonu xD Przydałaby sie też jakaś wersja mobilna…

  5. „wersja mobilna” jest chyba niejako wrodzona dla niektórych osobników :P

  6. dla tych dobrze wyposażonych – w androidy (hłe, hłe) od kitkata w górę :D

  7. Bardzo nie chcę powiedzieć, że właśnie przesiadłem się na Lollipop :P Tak czy owak – na Androida jest wszystko, więc bez szukania i w ciemno mówię, że znajdzie się jakiś gustowny odpowiednik Strokera :]

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s