Powody są moim zdaniem dwa. Po pierwsze, postanowienia noworoczne z reguły oznaczają wzięcie na siebie jakiegoś bezsensownego jarzma, co do którego w ogóle nie jesteśmy przekonani. Mało tego – umieszczenie jakiegokolwiek planu w kategorii „postanowień noworocznych” równa się skazaniu tegoż na nieustępliwą deteriorację gdzieś w okolicach trzeciego tygodnia stycznia. 

Screenshot-2015-12-30_14.44.00

Po drugie, Nowy Rok jest tylko raz w roku, co bardzo ogranicza możliwości wprowadzenia jakichkolwiek zmian we własnym życiu – nawet tych, o bezsensowności których możemy się przekonać dopiero po jakimś czasie. Oczywiście, Nowy Rok można zastąpić pierwszym dniem miesiąca albo nawet pierwszym dniem tygodnia – ale po co czekać, skoro można zrobić to już-teraz-natychmiast z pomocą takich narzędzi jak np. Habitica?

Widok głównego panelu: nawyki, czynności codzienne, rzeczy do zrobienia i oczywiście nagrody!

Habitica to internetowa aplikacja, która wpisuje się w coraz popularniejszy współcześnie trend grywalizacji/gamifikacji i – w wielkim skrócie – polega na uporządkowaniu swoich Celów Życiowych w poetyce RPG. Jak to wygląda w praktyce? Tworzymy swoją postać i ustalamy sobie zadania do zrealizowania, zarówno codzienne (dailies) jak i okolicznościowe (to-dos). Mozolimy się z nimi w tzw. realu, po czym odfajkowujemy je w aplikacji. Za każdego postawionego ptaszka dostajemy punkty doświadczenia i pieniążki oraz, co jakiś czas, różnego rodzaju bonusy: a to krytyczne trafienie (i więcej XPków), a to jakieś jajo czy eliksir.

Wgląd w statystyki własne – żeby w realu tak się dało…

W dalszej kolejności levelujemy postać, rozdzielamy punkty między siłę (więcej XPków za każde zrealizowane zadanie), spostrzegawczość (większe szanse znalezienia item’ów), wytrzymałość (większa tolerancja na zalegające tudzież przegapione obowiązki) oraz inteligencję (więcej many do wykorzystania na rzucanie zaklęć). Za zgromadzoną walutę możemy nabyć lepszy ekwipunek, który, oprócz tego, że bardziej epicko się prezentuje, ułatwia nabijanie większej liczby punktów oraz zapewnia lepszą ochronę przed obrażeniami zadawanymi przez zalegające obowiązki.

Szafa z fatałaszkami może w szwach nie pęka, ale i tak jest nieźle.

Schemat jest więc ujmująco prosty, podobnie jak oprawa graficzna stylizowana na stare jRPG: mamy więc wszędobylską hipertrofię głowy, zupełnie zakręcone potwory oraz niczym nieskrępowany patchwork estetyk, kultur i tradycji. Zcustomizować można praktycznie wszystko – łącznie z kolorem skóry, oczu i włosów naszej postaci. Do tego dochodzi bardzo rozbudowany aspekt społeczny. Mamy więc możliwość utworzenia drużyny lub nawet gildii i włączenia w jej szeregi innych graczy, by razem wykonywać questy.

Chyba nie muszę wskazywać moich faworytów?..

Oprawa wizualna oprawą wizualną, ale podstawowe pytanie brzmi, czy to w ogóle działa? Po kilku miesiącach użytkowania z dużą satysfakcją stwierdzam, że u mnie podziałało. Habitica umożliwia uproszczenie pokrętnie złożonej rzeczywistości i skoncentrowanie się na najważniejszych jej aspektach. Co więcej, dobitnie pokazuje, że umiejętności i nawyki wyniesione z gier video (np. wytrwałość w grindowaniu XPków) można z powodzeniem zastosować w tzw. realu. Szczególnie pamiętam jedną sytuację, gdy brakowało mi raptem jednego złotego pieniążka do kupna bardziej wypasionej zbroi. Ów artefakt okazał się jednak wystarczająco silnym motywatorem, bym wykopnął się ze spowitych herbacianą mgiełką pieleszy i zainkasował brakującą walutę realizując nocną przebieżkę.

Ergo: sport to nie tylko zdrowie ale i nowa zbroja!

Portal cały czas się rozwija i oferuje coraz więcej dodatków. Za te bajery trzeba zapłacić: bądź to brzęczącą monetą bądź to osobistym zaangażowaniem w rozwój serwisu – szczęśliwie jednak dostęp do podstawowych funkcji jest darmowy. Z radością też stwierdzam istnienie co najmniej dwóch klientów (oficjalnego i nieoficjalnego) Habitica na androida, dzięki czemu można mieć dostęp do swojego konta z poziomu telefonu i tym samym na bieżąco doglądać swojego ogólnoegzystencjalnego samorozwoju.

Jeden z questów – oj, dostanie mu się za tę Amigę, której mi, drań, nie przyniósł…

PS Cynk o Habitica zapodała mi Katarzyna B. jeszcze w czasach, kiedy aplikacja nazywała się HabitRPG a ja sam robiłem sobie quest-logi w windowsowym Notatniku. Wielkie dzięki!

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Habitica tudzież dlaczego postanowienia noworoczne są do d*py

  1. Coś w tym jest że noworoczne postanowienia są do dupy, bo z reguły nie wychodzi z tego nic. Ale drugie jaśniejsze coś jest w tych wszystkich wspomagaczach typu Habitica, bo jak by nie było czasem aje to mniejszego lub większego kopa do działania :-)

  2. @Blake: Teraz sobie pomyślałem, że jest co najmniej jedna dobra strona tej prawidłowości, ponieważ można powziąć silne postanowienie noworoczne np. regularnego obżerania się śmieciowym żarciem i wtedy jest całkiem spora szansa, że ten plan nie wypali ;-)

  3. aaaaaaaa, no jasne :-) ja sobie postanowiłem że w 2016 na pewno nie polecę na Marsa, powinno się udać :-)

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s