Święta mają jedną zasadniczą wadę: jakiś procent czasu wolnego trzeba bowiem po-święcić na tzw. życie społeczne. I o ile przez pierwsze trzy kwadranse socjalizacji jest nawet miło, to potem brak dżojstika w ręku zaczyna doskwierać. Jak sobie poradzić z tym wyzwaniem i przetrwać święta bez syndromu odstawienia?

To proste: z pokerową twarzą łoić w gry na telefonie trzymanym pod stołem. Możliwości są oczywiście nieco ograniczone, bo w końcu równolegle trzeba uaktualniać zawartość jamy chłonąco-trawiącej (optymistycznie zakładam, że chodzi o własną) oraz podtrzymywać konwersację z biesiadnikami. Gra, która ma pomóc w przetrwaniu świąt, musi więc spełniać kilka cech.

  1. Gameplay musi być łatwy do opanowania (łagodna krzywa uczenia się), ale trudny do osiągnięcia w nim poziomu mistrzostwa (stale zapewniający nowe wyzwania).
  2. Interfejs musi umożliwiać obsługę ekranu dotykowego tylko jedną ręką a jeszcze lepiej – palcem, preferencyjnie kciukiem.
  3. Grafika musi być na tyle prosta i przejrzysta, by dało się grać trzymając telefon w znacznej odległości od patrzałek.
czołówka
Fajna grafika, tylko te przyciski trochę zasłaniają.

Zwycięzcą w tym sezonie został Alien Assault Tower Defense TD – uroczo nieskomplikowany i utrzymany w z lekka nostalgicznej, szesnastobitowej estetyce survival, którego tytuł dobitnie pokazuje, jak ciężko się przebić w tłumie podobnych aplikacji. AATDTD się to jednak zdecydowanie udało.

Oprawa audiowizualna od razu przywołuje na myśl Amigę 500, którą wielu (łącznie z niżej podpisanym) bezskutecznie wypatrywało pod swoją choinką.

Reguły gry są zbawiennie proste. Na starcie mamy pięć slotów i trochę kosmicznego hajsu, za który stawiamy pierwszą wieżyczkę i przyjmujemy w odwiedziny pierwszą falę ufoludków. Za każdy strącony statek dostajemy walutę, którą pożytkujemy na konstrukcję nowych wieżyczek lub modernizację już istniejących. Każda następna inwazja to więcej zielonych ludzików, za anihilację których dostajemy więcej szmalu, który z kolei inwestujemy w coraz drapieżniejszą infrastrukturę, która w ten sposób staje się gotowa na konfrontację z jeszcze większą liczbą zielonych ludzików, którzy itd. Jak dla mnie – bomba!

Przyciski są duże i łatwo w nie trafić, nawet z dużej odległości.

Poziom trudności wzrasta łagodnie a wraz z przechodzeniem kolejnych etapów dostajemy potężniejszą broń oraz bardziej wymagających ufoludków. Szczęśliwie drzewo rozwoju technologicznego jest proste do ogarnięcia. Świetnym rozwiązaniem jest też elastyczność naszej linii obrony. Już postawione wieżyczki można spieniężyć (po bardzo niekorzystnym kursie kosmicznego dolara) albo przestawić do innego slotu i dzięki temu nie musimy się obawiać, że cała wraża flotylla znajdzie się w tym smutnym odcinku między zasięgiem pierwszej wieżyczki a ścianą bazy.

…i już za moment wieżyczka rakietowa wynurzy się w pierwszym slocie od lewej. Ku umiarkowanej uciesze gości z kosmosu.

Krótko mówiąc, gra bardzo wciąga, zwłaszcza jeśli jest się dzikim fanem survivali. Niemałą zasługę dla miodności ma także oprawa audiowizualna AATDTD. Grafika jest bardzo dopieszczona a jeśli umiejętnie wypuścić z telefonu co najmniej jedną słuchawkę do ucha, to aplikacja uraczy nas również rewelacyjną, oldskulową muzyką z czasów, gdy muzyk miało do dyspozycji cztery kanały i niewiele więcej sampli. Wszystko to sprawia, że można w miły i pożyteczny sposób transcendować grudniowe okoliczności.

koniec
I tym optymistycznym akcentem…
Reklamy

6 uwag do wpisu “Alien Assault Tower Defense TD, czyli jak przetrwać święta, cz. 1

  1. To Wesołych Świąt bez palenia kościołów… ale za to w kosmosie.

  2. @sadnecessary: No tak, palenie przecież szkodzi ;) Tobie również wesołych :)
    @Pan KonDrad: A, dziękuję: szprycuję się na przemian węglowodanami prostymi, górskim powietrzem, japońskimi bijatykami oraz postmodernistycznymi teoriami filmu ;)

  3. Baza w kosmosie i ufoludki opanowane, a jak idzie misja „święta” w bazie „dom”? :D tu trudniej zdobywać kolejne levele xD

  4. Dobrodzieju, zazdroszczę Ci górskiego powietrza, ale węglowodanów prostych niekoniecznie ]:->. Chyba, że te węglowodany sprawiają, że kochasz wszystkich ludzi, tak jak ja obecnie, po spożyciu sporej dawki alkoholu. Uściskałbym nawet członków najpopularniejszego zespołu disco polo, a także puścił oczko w stronę kobiety z wąsami, jaką straszono mnie w dzieciństwie. Ponoć takowa miała całować niegrzecznych chłopców, którzy zamiast uczestniczyć w niedzielnej mszy tuż przed ołtarzem, ośmielili się stać na zewnątrz kościoła i myśleć o niebieskich migdałach.

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s