O Prawie krwi dowiedziałem się pewnego grudniowego przedpołudnia w 1995 r. z reklamy w gazecie. Zajmowała chyba 1/4 strony A4 i wyła wniebogłosy krwistą czerwienią o „polskim Mortal Kombat”. A ponieważ zbliżały się święta, niewiele myśląc napisałem list do aniołka, żeby przyniósł mi PK pod choinkę. Przyniósł – a to była jedna z najgorszych wigilii w moim życiu.

„Jest mi zbyt przykro za moją koszulę”?..

Zaczęło się od pudełka – było podejrzanie lekkie. I nic dziwnego, skoro w środku znajdowały się tylko dwie dyskietki. Trochę się zafrapowałem, no bo jak się na tych dwóch dyskietkach zmieści tyle akcji obiecywanej mi przez Myys Art i Techland? Miały przecież być krwawe bijatyki, szalone pościgi i dynamiczne strzelaniny! Niezrażony jednak brnąłem dalej.

Z filmami karate jest tak, że im podlejsza okładka, tym lepsza choreografia walk - tak się wtedy łudziłem.
„Z filmami karate jest przecież tak, że im podlejsza okładka, tym lepsza choreografia walk” – tak się wtedy łudziłem.

Intro. Miał być film sensacyjny. Miała być akcja, strzelanina, pościg, śmierć i męska przyjaźń. Miała być imersja, doświadczenie i przeżycie. Była tylko kupa pikseli i trzęsąca się ręka kamerzysty oraz asercja, że „porucznik nie żyje”, po czym jakiś nie do końca poważnie wyglądający pan informuje mnie, że teraz to ja przejmuję dowodzenie.

towar
Po czym rozpoznać Podejrzanych? Mają ze sobą towar. Brakuje jeszcze tylko jednej rzeczy…
towar-e1443905907666
OK, naprawione.

Super, myślę, teraz będzie akcja! Profilaktycznie wchodzę w ustawienia, żeby chociaż rozeznać się w klawiszologii a tam okazuje się, że strzałki kursora nie są obsługiwane. Ciężko będzie, myślę będąc nawykłym do obsługi wszystkich gier strzałkami właśnie. Nic to, zaczynamy grę a tutaj… Nadal nie wiem, jak to opisać. Może zamiast opisywać, po prostu pokażę.

output_YdsYvQ
PrzyK*rwim w dans?, cytując klasyka.

Obiecywana mi bijatyka w stylu Mortal Kombat sprowadza się więc do rytmicznego wykonywania dowolnego w zasadzie ciosu, który ulega wyhamowaniu na twarzy przeciwnika i to nic, że garnitur behawioralny obejmuje prawie tuzin zachowań. Wystarczy opanować półobrót i fangę w nos. W rezultacie walka w PK wygląda jak jakiś egzotyczny (z punktu widzenia spadkobiercy założeń teoretycznych antropologii Bronisława Malinowskiego) a równocześnie krwawo inicjujący taniec w wykonaniu noszących sprowadzoną z zachodu odzież autochtonów: ogląda się z zainteresowaniem, ale niekoniecznie pasjami.

gwiazdy
„Mój borze, tu jest pełno gwiazd”.

Jest źle, bardzo źle, ale bijatyka to przecież nie wszystko, co obiecywała mi reklama. Miały być jeszcze trzymające w napięciu pościgi samochodowe niczym w Bullitt, brnąłem więc dalej aż wreszcie po drugim etapie mój wirtualny przełożony oznajmił, co następuje.

autka
Okulary lenonki – niezbędny element imażu każdego szanującego się Pioruna.

No, wreszcie, myślę sobie, w duchu zacierając ręce i wyobrażając, za sterami jakiego to super-bolidu zaraz zasiądę w mej imaginacji. Do konfrontacji z rzeczywistością skrzeczącą niczym podwozie w maluchu doszło jednak bardzo szybko. Pościg za sterami „najnowszego modelu policyjnego Porsche 924 Turbo” okazał się kiepawą zręcznościówką z absurdalnie ograniczonym polem widzenia. Ale nie powiem, autka były narysowane całkiem ładnie.

Tja, doskonałe odzwierciedlenie realiów polskich dróg.

Przejście gry zajęło mi w tamtą wigilię łącznie jakieś pół godziny i to nie ze względu na moje zdolności manualne. Po prostu w ciągu tych dwóch kwadransów gra pokazała mi wszystko, co miała – a szczęśliwie miała niewiele. Za tym podejściem nie tylko nie przeszedłem gry, ale i wymiękłem już po jakichś 45 minutach kontaktu, grzęznąc w trzecim etapie.

Gdybym nie znał kontekstu, to nawet uznałbym, że to element jakiegoś całkiem finezyjnego układu w stylu wbiegam na udo prawą nogą, uderzam w twarz lewym kolanem, robię obrót i spadam do pozycji wyjściowej like a boss.

Jak podchodzę do tej gry teraz, po dwudziestu latach od tamtej traumy? Po pierwsze, stwierdzam, że jest całkiem śmiesznie. W tej ogólnoegzystencjalnej nieporadności gra zachowuje przynajmniej pewien humor, choć nie jestem pewien, czy dokładnie ten typ był zamierzony przez twórców. Animacja więc jest przekomiczna, bo główny bohater przebiera nogami w tempie zupełnie nieadekwatnym do faktycznego przemieszczania się w wirtualnej przestrzeni. To samo tyczy się ciosów, które wyglądają jak z bardzo słabych filmów karate.

W Karate Kid Daniel uczy się takiego ciosu, że tu się niby schylam po upadły portfel a zaraz ci osadzę chwyt tygrysa na kroczu…

Po drugie, stwierdzam też, że gra miała pewien potencjał. Zważywszy na warunki w jakich działali polscy programiści w tamtych czasach wydaje mi się, że rezultat był i tak niezły, przynajmniej od strony oprawy. Lokacje i ubiory oddają klimat wczesnego kapitalizmu, postacie, choć fatalnie animowane, to jednak są całkiem różnorodne no i wreszcie sam pomysł, żeby zrobić bijatykę autochtonów to przecież pewniak – szkoda, że zmarnowany, przynajmniej w wersji na PC, bo ta na Amigę była ponoć niezła.

wciaz uwazam ze gra miala potencjal
Weźmy tego kola z prawej – jego cios z łokcia po obrocie naprawdę fajnie wyglądał.

Po trzecie wreszcie, pod choinką obok PK znalazł się również sweter z wielbłądziej wełny w hipsterski wzorek i to chyba był najbardziej pozytywny element tamtej wigilii. Gdzieś go nawet jeszcze mam, w przeciwieństwie do Prawa krwi, które odeszło w niebyt.

PS Prawo krwi ściągnąłem stąd. Polecam, mają więcej tego towaru.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Prawo krwi czyli (prawie) Mortal Kombat po polsku

  1. Noooo, ale pościg wygląda zupełnie jak GTA, nie można narzekać :D jestem tylko ciekawa, czy były jakieś kombosy do „finish him”, typu urywanie głowy z kręgosłupem? Albo chociaż coś podobnego?

  2. No, cóż – każdy ma takie GTA, na jakie zasłużył ;-) W kwestii fatality natomiast to obawiam się, że jedyne, co tutaj uświadczysz, to FAIL-ality

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s