9. listopada 2015 o godz. 23:11 mój bodaj pierwszy Czytelnik, niewyczerpane źródło bezbłędnych ripost skierowanych pod adresem Klasyki i ultymatywny pogromca krnąbrnego sprzętu komputerowego znany szerszemu światu jako Pan KonDrad powiedział, co następuje:

Kurde, mógłbyś się z raz chociaż wcielić w impa, kozła lub diabła i rozpętać piekło wśród zastępów dobrych i odważnych ktosiów. A tak moi pobratymcy dostają po dupie, a Ty podniecasz się jakimś przeładowywaniem broni. Jesteś niemożliwy, Młody Człowieku!

A skoro powiedział to Pan KonDrad to po prostu nie było innej opcji jak wyhodować rogi, strzelić kopytami i ukręcić trąbę pierwszemu napotkanemu space marine, który szukając buk-wie-jakiego-czorta zabłądził pod strzechy.

logo

Spełnienie pierwszego postulatu, tego inkarnacyjnego, było stosunkowo proste. Wystarczyło pobrać mod o dźwięcznej nazwie Doom Empathy, który umożliwia nam wcielenie się w praktycznie dowolnego potwora z drugiej części boskiego Dooma. Działanie dodatku jest błogosławienie proste: przy rozpoczęciu nowej gry wybieramy naszą piekielną klasę po czym manifestujemy się na danej planszy, by nieść śmierć, zarazę, wojnę i głód. No, to czwarte dopiero wtedy, gdy już zasieje się pierwsze trzy. A jest co siać!

reka impa
Joł, przybij pią… trójkę!

O ile bowiem granie pomniejszymi demonami pokroju impa czy byczka oznacza znalezienie się w najmniej malowniczym odcinku łańcucha pokarmowego, to faktyczna zabawa zaczyna się od poziomu Pomidora i Ziemniaka. Obaj potrafią śmigać w powietrzu żwawo niczym Lilit z Alfabetu ben Syracha po wypowiedzeniu sekretnego boskiego imienia – o ile jednak piorunujące ataki cacodemona zadają stosunkowo znikome obrażenia, to pain elemental wymiotujący zagubionymi duszami potrafi naprawdę wściekle namieszać we wrażych zastępach. A widok całej rodziny czaszek beztrosko śmigających w poszukiwaniu ofiar chwyta za serce.

dzieci
Mając przed oczami Ziemniaka z jego wesołą trzódką, jestem w stanie zrozumieć trudy i poświęcenia ojcostwa.

Siłom Powietrznym Jego Infernalnej Mości nie ustępują Baronowie i Revenanci. Tak jeden jak i drugi masakruje ogniem prosto z doliny synów Hinnoma zmieszanym z dymem ofiar dla obmierzłego Molocha. Tak jeden jak i drugi nie lęka się również walki wręcz: skutecznie wbite koźle kopyto jak i technicznie bezbłędny prawy sierp szkieletora dają mnóstwo satysfakcji. Sam Belfegor z wrażenia siłą rażenia rozwiera paszczę (tę przednią) zgodnie z rabiniczną etymologią jego plugawego imienia…

baron
Czasem się zastanawiam, czy diabeł z teledysków Tenacious D nie był przynajmniej do pewnego stopnia wzorowany na Baronie Piekieł właśnie.

Stężenie oparów siarki w powietrzu robi się jeszcze większe, gdy samowolnie podniesiemy swoją rangę i awansujemy na diabelskiego oficera elitarnych oddziałów Azazela. Wcielić się możemy zatem w obszerną powłokę Mankubusa czy odsłonięty i stanowiący jaskrawy przykład dualizmu psychofizycznego mózg Arachnotrona. Nie wiem, co dało mi więcej dzikiej radochy: miotacze ognia do wtóru nieartykułowanego spazmu gardła tego pierwszego czy  nieustępliwa zapora plazmowa z działa tego drugiego. Chyba jednak wygrał widok dymiących efektów ich śmiałych transgresji.

mankubus
Zem-stą płomieńńń i baaat! Płomieńńń i baaat!

Wszystkie wyżej wymienione lecz niższe rangą abominacje są jednak niczym złośliwe chochliki z serii Poczytaj mi, mamo w porównaniu z Nie-Świętą Trójcą doomowych diabłów: Wskrzeszacza, Pająka i Cyberdemona. Eee, to znaczy – są, gdy samemu staje się naprzeciw nich mając w ręku jedynie strzelbę z kilkoma ostatnimi nabojami. W Doom Empathy trzy najsilniejsze potwory okazują się bowiem dość słabe w prowadzeniu.  Cyberdemonowi rakiety kończą się błyskawicznie, Pająk potrafi albo chodzić albo strzelać, ale nie wykona tych czynności równocześnie a Arch-vile? No, cóż – jego przerażający płomienny atak zajmuje tyle czasu, w trakcie którego jest się wystawionym na ciągły ostrzał i oklep, że już lepiej od razu wziąć swoje długie nogi za pas i zmykać do górnego Egiptu, biorąc za przykład Asmodeusza z Księgi Tobiasza.

cyberdemon
…ale z drugiej strony – bycie nomen-omen największym badassem w promieniu kilku parseków to niezapomniane przeżycie.

Konkluzje mam trzy.

  1. Doom Empathy uczy przede wszystkim empatii. Imp ma ciężko, bo może dostać łomot od każdego. Pain elemental po zużyciu many staje się bezbronny i może liczyć tylko na swe kapryśne latorośle. Cyberdemona przygniata brzemię nierealnych oczekiwań. Co cięższe potwory nie wdrapią się na każdą półkę a co wyższe nie przepchną przez otwory wentylacyjne. Ciężkie jest (nie)życie demona!
  2. Lata temu, gdy zacząłem studia doktoranckie, pomyślałem sobie, że każdy kolejny szczebel w karierze naukowej to trochę jak awans w piekielnej hierarchii: od zombie-guya (student pierwszego roku) przez Rycerza Piekieł (magister z wysoką średnią) po Cyberdemona (profesor zwyczajny). Sam na razie czuję się Pain Elemental, ale nieustępliwie napieram na niższe kręgi ogrodów Gehenny.
  3. Doom Empathy nie przewiduje niestety możliwości zmiany wszystkich przeciwników w zielone ludki. Muszę więc przyznać, że bicie swoich infernalnych pobratymców to coś, co zapewne sam Immanuel Kant uznałby za do cna podłe i zasługujące na pogardę. Szczęśliwie jednak z tajnych laboratoriów wojskowych Union Aerospace Corporation wyciekł symulator, na którym marines przygotowują się od strony taktycznej do kolejnych starć z zastępami Jaśniejącego Syna Jutrzenki (Iz 14:12) i dzięki któremu już wkrótce będę mógł zrealizować drugi postulat Pana KonDrada – ten mówiący o przerabianiu doomguyów na opał w piekle.
Advertisements

6 uwag do wpisu “Doom Empathy

  1. Od dziecka chciałam być Pomidorem z Dooma, a teraz moje marzenie może się spełnić :’)

  2. O, Bracie! Wzruszyłem się. Wyślę wszystkie moje piekielne ladacznice, aby nawiedziły Cię w nocy i wysmarowawszy masłem orzechowym spełniły Twe najwymyślniejsze fantazje. Tym samym przeżyj – zwalniając na chwilę w swym dążeniu do doskonałości – zupełnie nową odmianę ekstazy.

  3. Chorera, smarowanie brzmi zacnie! Zażyczę sobie u nich sernik przekładany masłem orzechowym i biszkoptami. Tylko powiedz im, by zgarnęły gdzieś po drodze resztę składników, oprócz twarogu, bo tego mam pod dostatkiem :-]

  4. Chcesz wznieść się na zdecydowanie wyższy poziom przyjemności za pomocą biszkoptów? Nie znałem Cię od tej strony :-).

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s