software

Prawo krwi czyli (prawie) Mortal Kombat po polsku

O Prawie krwi dowiedziałem się pewnego grudniowego przedpołudnia w 1995 r. z reklamy w gazecie. Zajmowała chyba 1/4 strony A4 i wyła wniebogłosy krwistą czerwienią o „polskim Mortal Kombat”. A ponieważ zbliżały się święta, niewiele myśląc napisałem list do aniołka, żeby przyniósł mi PK pod choinkę. Przyniósł – a to była jedna z najgorszych wigilii w moim życiu.

Czytaj dalej

Reklamy
hardware

Lightball AG-23 czyli gała+kulka versus WSAD+mysz

Wszystko zaczęło się od mojej śmiałej fantazji o treści „a co by było gdyby w normalnym, dwugałowym gamepadzie, jeden z joystick’ów analogowych zastąpić trackball’em?” Teoretycznie: (1) ma to sens, bo jest zapotrzebowanie na precyzyjne urządzenia sterujące, (2) jest ergonomiczne, bo zwykły trackball obsługuje się kciukiem, (3) jest potrzebne, bo kto by nie chciał załoić w jakiegoś FPSa korzystając z (a) wygody gamepada, (b) precyzji (prawie) myszki i (3) miękkości fotela? Szybkie wyszukiwanie google pokazało, że nie tylko już coś takiego wynaleziono, ale nawet umieszczono w ofercie pewnego dużego serwisu aukcyjnego, który z kolei odesłał mnie do lokalnego sklepu znajdującego się o dwa rzuty granatem od H*jowej Górki. Nie zastanawiając się długo, złożyłem zamówienie a oczyma wyobraźni już ujrzałem siebie rozwalonego w fotelu i grającego w Brutal Dooma. Czytaj dalej

software

Doom Empathy

9. listopada 2015 o godz. 23:11 mój bodaj pierwszy Czytelnik, niewyczerpane źródło bezbłędnych ripost skierowanych pod adresem Klasyki i ultymatywny pogromca krnąbrnego sprzętu komputerowego znany szerszemu światu jako Pan KonDrad powiedział, co następuje:

Kurde, mógłbyś się z raz chociaż wcielić w impa, kozła lub diabła i rozpętać piekło wśród zastępów dobrych i odważnych ktosiów. A tak moi pobratymcy dostają po dupie, a Ty podniecasz się jakimś przeładowywaniem broni. Jesteś niemożliwy, Młody Człowieku!

A skoro powiedział to Pan KonDrad to po prostu nie było innej opcji jak wyhodować rogi, strzelić kopytami i ukręcić trąbę pierwszemu napotkanemu space marine, który szukając buk-wie-jakiego-czorta zabłądził pod strzechy. Czytaj dalej