Mugen to darmowy silnik umożliwiający budowanie własnych dwuwymiarowych bijatyk w stylu klasyków jak Mortal Kombat czy King of Fighters. W wielkim skrócie: pobieramy sobie podstawkę, która zawiera tylko ekran powitalny, z lekka przerysowanego adepta kung-fu oraz dojo o świeżo wyfroterowanej podłodze a następnie rozbudowujemy ją wedle własnego widzimisię.Chcesz ponaparzać się w innej scenerii? Proszę bardzo, miriady teł są w zasięgu kilku kliknięć. Zastanawiasz się, czy półobrót Chucka Norrisa miałby jakieś szanse z dźwigniami Stevena Seagala? Nic prostszego, ściągasz odpowiednie postacie i testujesz hipotezę. Lubisz serię Street Fighter ale po prostu nie jesteś w stanie zdzierżyć Blanki? Pstryk i Blanka wylatuje z klubu. Do wyboru, do koloru. Na szczęście Mugen jest na scenie od kilkunastu lat, w trakcie których repozytoria rozrosły się na tyle, by zapewnić rozrywkę do końca świata i jeden dzień dłużej.

mugen2
Peter i Johnny szli właśnie odwiedzić Homera, gdy nagle napadło ich dwóch ninja…

Proces budowania własnego dream-teamu jest dość żmudny, bo trzeba przekopać się przez gigabajty zasobów a następnie pododawać to wszystko i odpowiednio opisać w plikach tekstowych tak, żeby program wiedział, czego szukać. W rezultacie jednak sytuacja przypomina solidną selekcję na wejściu do jakiegoś ekskluzywnego klubu nocnego (nie żebym bywał…) – nie ma ryzyka przypadkowego i niesprawdzonego towarzystwa.  Mało tego, jeśli zażyczymy sobie zagrać postacią, której jeszcze nikt nie zrobił tudzież w lokacji, jaka jeszcze nie przyśniła się dotąd żadnemu filozofowi, to można posłużyć się odpowiednim oprogramowaniem i samodzielnie coś stworzyć. Wybór narzędzi jest duży podobnie jak liczba tutoriali i wątków na forach dyskusyjnych. Z przyjemnością stwierdzam też fakt istnienia programów jak ten, który umożliwia w kilku kliknięciach przekształcić zwykły obrazek lub zdjęcia w arenę.

mietusi
I w ten sposób można się poprztykać u siebie na starych śmieciach.

Nie masz ochoty bawić się w poszukiwacza skarbów tudzież łowcę-zbieracza? Nic straconego – fani zadbali też o istnienie całych paczek tematycznych gotowych do grania zaraz po instalacji. Kompilacje najpopularniejszych w danym roku kalendarzowym postaci, odpasione wersje znanych mordobić jak Mortal Kombat Project czy wreszcie fuzje kilku serii jak Mugen Tournament. Takie pakiety mają trzy podstawowe zalety. Po pierwsze, można bardzo szybko zaopatrzyć się w cały zestaw lubianych postaci, które przeszły już jakąś wstępną kontrolę jakości. Po drugie , całość jest wciąż w pełni modyfikowalna i nic nie stoi na przeszkodzie, by gotową paczkę dostosować do własnych preferencji. Po trzecie wreszcie, mamy to wszystko za darmo i na legalu.

mugen1
Leon, Logan, Paul i Lilith – przedstawiciele czterech różnych serii na tle rodem z Bladerunnera.

No i najważniejsze: ani najklimatyczniejsze tła ani najbardziej fajowskie postacie by nie pomogły, gdyby sam silnik nie był do cna miodny. A ten w Mugen jest wspaniały: kontrolki są precyzyjne , obsługa gamepada bezbłędna a rozgrywka płynna i dynamiczna. Środowisko gry umożliwia wykorzystanie wszystkich świetnych elementów dwuwymiarowych bijatyk, które pojawiły się do tej pory: kombosy i super-kombosy, specjale, fatality – to wszystko a nawet więcej można ujrzeć w Mugen.

Uczciwa walka, żadnych brudnych technik, trzymamy się reguł...
Uczciwa walka, żadnych brudnych technik, trzymamy się reguł…

Krótko mówiąc, sytuacja jak z bajki a do pełni szczęścia brakuje tylko paru rzeczy, które mam nadzieję pojawią się prędzej czy później. Po pierwsze, przyjaźniejszy system dodawania nowej zawartości, np. typu przeciągnij-i-upuść. To, co świadczy o sile Mugen to właśnie możliwości kustomizacji, więc im wygodniejszy proces, tym lepiej dla popularności gry. Po drugie, tryb gry sieciowej. Najfajniejsza w bijatykach jest nawalanka z żywymi przeciwnikami, najlepiej z całego świata i na punkty. Zdaję sobie sprawę, że problemem może być właśnie synchronizacja zawartości dobranych przez poszczególnych użytkowników, ale w dobie szybkich łączy internetowych można to bardzo sprawnie załatwić ad hoc ściągając potrzebne pliki, czego przykładem od lat jest Doom i Quake 3. Po trzecie, i to już zupełnie mój kaprys, trochę więcej eye-candy. Nie mam na myśli nie wiadomo jak odjechanych efektów graficznych, ale takie bajery jak zoom w zwarciu czy trzęsący się ekran po udanych rzutach na pewno dodałyby do przyjemności doświadczania Mugen.

mugshot4
…a wszelkie niesportowe zachowania będą karane.

PS Czekam, aż ktoś wreszcie zrobi postacie Freuda i Junga. A jak się nie doczekam, to chyba wezmę i sam zrobię.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “MUGEN czyli 無限

  1. oj tak, Freudem by można grać… Albo Schopenhauerem.
    *ah, to piękne, smutne tło dla bijatyki na obrazku nr 2. Wiesz, co dobre.

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s