Pełnometrażówkę Ninja Scroll widziałem po raz pierwszy prawie 15 lat temu (courtesy of Andrzej J. – piona!), ale całą serię obejrzałem dopiero niedawno. Ku mojej uciesze, okazała się ona równie soczysta i 13 epizodów przygód Jubei Kibagami zleciało mi jak z katany strzelił.  Z tej okazji nasunęła mi się jedna refleksja – czemu do tej pory nie powstała Ninja Scroll: The Game skoro sam film, tak seria jak i pełen metraż, to w zasadzie gotowy materiał?

Hordy

Gdyby Ninja Scroll miało być filmem kręconym standardowo, w latach ’90 i z udziałem aktorów, to chyba najwięcej miejsca na liście płac zajęłyby nazwiska kaskaderów i statystów, którzy zginęli podczas kręcenia tych scen, gdzie Jubei zachowuje się jak bohaterowie serii Dynasty Warriors. Znaczny procent akcji to właśnie masowa eksterminacja całych rzesz pomniejszych, podobnych do siebie, stosunkowo słabych i przewidywalnych przeciwników, którzy posłusznie ustawiają się Kibagami w rządku, by ten mógł na nich praktykować swoje widowiskowe techniki w rytm tłustych riffów. Czyż to nie sytuacja jak z gry video? Nie skłamię, jeśli powiem, że w trakcie oglądania brakowało mi tylko, żeby w prawym dolnym rogu wyświetlił się rozbłyskujący płomieniście combo-meter dający wreszcie mana boost umożliwiający wykonanie tego satysfakcjonującego projectile’a przecinającego wrogów wraz z elementami architektury…

Siła złego na jednego.
Siła złego na jednego ale propsy za kapelusz z dizajnerskim rozcięciem.

Bossowie

Grindowanie XP-ków na pomniejszych przeciwnikach tudzież animowane przerywniki uaktualniające quest log pozostają jednak w moim odczuciu zupełnie przyćmione konfrontacjami Jubei z bossami. Główni przeciwnicy naszego protagonisty są różni: absurdalni, niepokojący, straszni, śmieszni, ponętni, odpychający, wzbudzający współczucie, irytujący – zawsze jednak do cna wyraziści. Sam złapałem się na tym, że w pewnym momencie bardziej ciekawiło mnie to, jaki następny okaz nawinie się pod klingę Jubei niż losy smoczych kamieni – te ostatnie, owszem, byłyby fajnym gadżetem i mógłbym mieć taki breloczek, ale już nawet nie pamiętam, jak dokładnie wyglądały. Mało tego – niektórzy bossowie w trakcie pojedynków odsłaniali swoje umiejętności stopniowo: a to jednemu wyrastały dodatkowe kończyny, a to drugi zaczął hipnotyzować i walka przenosiła się w inną miejscówkę. Wypisz-wymaluj kwintesencja ośmiobitówek, gdzie trzeba było wcisnąć maksimum akcji w minimum RAMu i bossowie stopniowo morfowali – ku wielkiej uciesze programistów a raczej umiarkowanej graczy.

Sparować cięcie szyny kolejowej trzcinką - takie rzeczy tylko w anime.
Sparować cięcie szyny kolejowej trzcinką – takie rzeczy tylko w anime.

Bohater

No i do licha – jak tu nie polubić samego głównego bohatera? Nasz ronin jest niczym niezwiązany, robi, co chce, śpi, gdzie popadnie (a raczej: spałby, gdyby mu ktoś ciągle nie przeszkadzał), w nic się szczególnie nie angażuje i generalnie jest wyluzowany – z wyjątkiem tych momentów, gdy błyszczy mieczem i zębami. Równocześnie nie ma ani na moment wątpliwości, że jest to postać pozytywna: pomocna, opiekuńcza i zdolna do poświęceń. Z jednej strony więc stosunkowo łatwo się z nim zidentyfikować a z drugiej – warto to zrobić, bo w ten sposób automatycznie inkorporuje się te jego arcyfajne cechy. Nie mówiąc już o wszystkich widowiskowych skillach typu różne wersje 13-hit super-combo, sword-sonic-shot, sword-string-strangle, etc. które i tak jeszcze przechodzą upgrade po zmieleniu odpowiedniej liczby punktów doświadczenia. Kto by nie chciał zagrać taką postacią?

No, żeby jeszcze brzydal był, a on jak diabli przystojny…

Y U no game?!

Szczerze mówiąc, nie widzę żadnego sensownego wytłumaczenia dla tego stanu rzeczy i znalezienie poniższych powodów dla nieistnienia NS:TG kosztowało mnie wiele punktów rozkminy. A efekt i tak jest mizerny, bo żadne uzasadnienie mnie nie przekonuje. A zatem:

1) Gier o ninja jest mnóstwo i wypuszczenie kolejnej to utopienie produkcji w morzu podobnych, które mają słowo ninja w tytule.

2) W filmie i serialach jest za dużo przemocy, krwi i seksu i nie można ich wprowadzić do gry, bo trzeba by było podnieść granice wiekowe i ograniczyć w ten sposób target do pięćdziesięciolatków.

Muszę. Utrzymać. Kontakt. Wzrokowy. Za. Wszelką. Cenę.
Muszę. Utrzymać. Kontakt. Wzrokowy.

3) Ninja Scroll kojarzą tylko oldskulowcy, dla których nie opłaca się robić nowych gier, bo i tak grają tylko w jeden lub dwa tytuły typu Pacman czy Arkanoid.

4) Moc obliczeniowa współczesnych maszyn jest wciąż za niska, by udźwignąć taką liczbę przeciwników, którzy pojawili się w Ninja Scroll. Nie mówiąc już o tym, by zmieścić na nośnikach wszystkie klatki animacji morfujących bossów.

Dobra, cwaniaczki - a teraz odegrajcie mi tę scenę w czasie rzeczywistym, bez pre-renderingu...
Dobra, cwaniaczki – a teraz odegrajcie mi tę scenę w czasie rzeczywistym, bez pre-renderingu…

5) Ktoś bardzo nie chce, by Ninja Scroll: The Game wyszła, bo wtedy jakieś 90% społeczeństwa przestałoby uczyć się/pracować/wychowywać tylko grałoby i grało.

6) Ninja Scroll: The Game nie wyjdzie, ponieważ już wyszła – tyle, że mocno zakamuflowana i pod innym tytułem. Pod jakim? O tym już w następnym odcinku. No, jednym z następnych [oh_im_such_a_tease_mode=ON].

Nie czekaj na następny piątek - weź przykład z Jubei'a i idź pobiegać!
Jubei już wie, co to za gra i leci dociekać tantiemów…
Advertisements

2 uwagi do wpisu “Ninja Scroll: The Game

  1. Powód numer 5 wydaje mi się najbardziej przekonujący. Istnieje ryzyko, że duża część społeczeństwa zawiesiłaby dotychczasowe życie, przez co cała gospodarka świata runęłaby, sklepowe witryny świeciłyby pustkami, a woda w kranie przestałaby płynąć :P Z drugiej strony (punkt 4), Pacman i Arkanoid są mega wciągające, a pomimo ich istnienia świat nadal działa co znaczy, że ludzie jednak czasem odchodzą od komputerów nawet przy najlepszych grach :D

  2. @Ginger: Trudno nie przyznać Ci racji w kwestii punktu nr 3 i jego przewagi nad punktem nr 5. No, chyba że NS:TG pobiłaby wszystkie inne pod względem miodności na łeb, szyję i mózg na ścianie ;)

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s