software

Tekken Prime Edition

Jako że ostatnio mój dobry kolega podesłał mi motywacyjną przypowieść noworoczną, dopadła mnie faza na bijatyki. I tak, od kilku tygodni wykonuję najbardziej pokręcone kombinacje do wtóru przekleństw i skrzypienia gamepada ogrywając różne tytuły wyprodukowane w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Wśród nich znalazł się również Tekken Prime Edition [TPE] na konsolę 3DS.

Tryby

Wydany w 2011 TPE jest mniej więcej odpowiednikiem piątki i szóstki z PS2 i PSP – z naciskiem jednak na „mniej”. Pierwsza najbardziej widoczna różnica dotyczy bowiem trybów gry: z wszystkich możliwych wariantów został raptem quick play, survival i versus. O tym, że gra jest zasadniczo okrojona wiedziałem od samego początku, uznałem jednak, że zależy mi na kieszonkowej (tj. realnie kieszonkowej – jedynie z 3DSa korzystam jako z konsoli faktycznie przenośnej, bo żadna inna nie mieści mi się w kieszeniach) wersji Tekkena, by móc cisnąć kombosy w różnych przypadkowych okolicznościach, do czego TPE w zupełności wystarcza. Jeśli zechcę sobie odświeżyć historię, to zagram na PSP albo emulatorze, pomyślałem optymistycznie.

Film

Druga rzecz, jaka mnie zafrapowała, to pierwszy wybór, którego miałem dokonać zaraz po włączeniu: mianowicie mogłem zdecydować, czy chcę sobie pograć, czy obejrzeć Tekken: Blood Vengeance na małym ekranie. OK, teoretycznie istnieją użytkownicy 3DS, pożytkujący swoje konsole jako przenośne kinematografy jak i ci, którzy mają na tyle masywne przedramiona, by utrzymać je przez 1,5 godz. w pozycji umożliwiającej oglądanie. Ośmielę się jednak postawić hipotezę, że te megabajty można było spożytkować lepiej niż wypełniając je przykładem umiarkowanie udanej kinematografii – do diabła, nawet ja wytrzymałem tylko 15 minut filmu choć mam słabość do filmów karate i komputerowej animacji!

Bebechy

Trzecie moje zdziwienie miało miejsce po kilkunastu pojedynkach. Okazało się bowiem, że o ile lista obecności jest jak na rozdaniu świadectw w czerwcu, to liczba lokacji uległa istotnej redukcji a te, które zostały, straciły na detalach. Nie przejąłbym się jednak tym aż tak bardzo (w końcu pojawiły się też areny nieobecne w innych odsłonach Tekkena), gdyby nie fakt, że wraz z częścią plansz poszły się paść szczególnie rześkie kawałki jak High Roller’s Club, Tunnel Disaster czy wreszcie hiciarski Fallen Colony. A muzyki nie jestem w stanie ot tak odżałować, zwłaszcza tej, którą już znam, bo tylko takiej słucham [suchary_wyłącz].

Sieć

Najbardziej rozczarowany poczułem się jednak w trybie gry sieciowej. Przez ostatnie kilka dni bowiem logowałem się o różnych porach (również tych absurdalnych) i nie znalazłem ani jednego gracza. Dla porównania: w Street Fighter IV gra mnóstwo ludzi i jak do tej pory ani razu nie miałem problemu ze znalezieniem odpowiednio niewymagającego przeciwnika – co pokazuje, że grają tak doświadczeni jak i nowicjusze. Zdaję sobie sprawę, że to trochę jak porównywanie jabłek i śliwek, bo w końcu SFIV3DS jest napakowany bonusami do granic możliwości, w przeciwieństwie do TPE. Z drugiej strony jednak przy Dead or Alive: Dimensions spotkał mnie podobny zawód – nikt na świecie nie chciał ze mną pograć, mimo że gra zebrała mnóstwo pozytywnych recenzji za bogactwo opcji, estetykę audiowizualną i miodność rozgrywki.

Ostatki

Co w takim razie zostaje po tym niezbyt udanym i zupełnie niefenomenologicznym epoche? Przede wszystkim, wszystkie postacie są i robią to, co do nich należy. Sama gra jest dynamiczna i płynna, kombosy wchodzą aż miło. Obecność ekranu dotykowego umożliwiła wprowadzenie dodatkowych czterech przycisków, którym można przypisać różnorodne kombinacje klawiszy – co jest jak najbardziej przydatne. Grafika jest bardzo dobra i chociaż rzadko korzystam z trybu 3D, to muszę przyznać, że głębia obrazu robi pozytywne wrażenie. Oprawa dźwiękowa również jest świetna, głośniczki 3DS zdecydowanie dają radę. No i przede wszystkim, wreszcie można zagrać w Tekkena na Nintendo (o wersji na GBA litościwie nie wspominam), co samo w sobie jest zaletą.

Z drugiej jednak strony bezsensowne okrojenie lokacji/muzyki i brak zaangażowania ze strony kolektywu graczy jestem w stanie skomentować tylko poniższym limerykiem:

Namco? Sony?
Y U NO
Fallen Colony?!

PS Wszystkie zdjęcia pochodzą z szóstki ogrywanej na PPSSPP.
PS2 A film obejrzałem do końca. Faktycznie słaby, ale w momencie, gdy się z tym pogodziłem, zacząłem się nawet dobrze bawić.
PS3 20.III 2015 o godz 22:10 tak z głupia frant wszedłem on-line i… znalazłem oponenta doświadczonego w ok. 1600 walkach. Mało tego – pojedynek wygrałem 3:1. To największy suckess (tak, widzę, co napisałem), jaki odniosłem w tym tygodniu.
PS4 …a 10 min. później stoczyłem dwa następne pojedynki, z których tylko jeden przegrałem. Świat nie przestaje mnie zaskakiwać…

This slideshow requires JavaScript.

Advertisements

5 uwag do wpisu “Tekken Prime Edition

  1. Jasne jak kimono Raidena ;D A grałeś może w MKX? Wygląda dobrze – i w zasadzie tyle byłem w stanie stwierdzić, zanim mój sprzęt wywiesił białą flagę.

  2. Aaale, siara :D Masz rację, MKX dopiero ma nadejść a ja myślałem o MK9 z 2011. A skoro to ostatnie u mnie ledwo dychało, to nawet nie chcę wiedzieć, co by się działo z nadchodzącym X ;-)

Zdaniem ekspertów:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s