software

Pingwiny i nieloty – c.d.

Jako że (1) minęło już nieco czasu od momentu, gdy po raz pierwszy przywołałem anonimową córę Koryntu w obliczu linuksowego terminala a (2) stosy pierniczków generują węglowodanową mgiełkę spowalniającą dynamikę negatywnych emocji, uznałem, że to właściwy moment, by zrobić małe résumé moich doświadczeń z Crunchbangiem. Przegląd ma jak zwykle charakter subiektywny, egocentryczny i fragmentaryczny. Czytaj dalej

software

„YI<3VG", odcinek 45

Gra się, jak twierdzą badacze gier video, z różnych względów. Niektórzy dążą do osiągnięć, grindowania xp-ków i robienia kolejnych leveli. Innych pociąga aspekt społeczny i możliwość wchodzenia w różnego rodzaju interakcje – również takie, w których inni uczestnicy są po prostu symulowani. Jeszcze innych fascynuje mechanika świata gry i poznawanie jej na drodze reverse engineering. A ja czasem myślę, że gram dla takich momentów jak poniżej… Czytaj dalej

software

FreeDoom

Kontynuuję eksperyment z linuksem a ściślej rzecz biorąc – sprawdzam, jak długo można przetrwać i jak daleko można dotrzeć korzystając z open source. A ponieważ do przeżycia absolutnie niezbędny jest mi – zaraz obok edytora tekstu i Biblii – Doom, uznałem, że idąc za ciosem korzystania z dobrodziejstw open source we-resz-cie sprawdzę IWADa o wiele wyjaśniającej nazwie Freedoom. Czytaj dalej

software

Pingwiny i nieloty

Tym razem niezupełnie o grach. Otóż kilka dni temu zadałem sobie pytanie, co by to było, gdyby tak przejść na oprogramowanie open source – ale tak zupełnie-zupełnie, żadnego oszukiwania, że system mam komercyjny i ewentualnie parę programików ściągnę sobie za darmo. Jak pomyślałem tak też uczyniłem. Wydobyłem z samego dna szuflady starego laptopa (Eee 901), usunąłem z dysku wszelką zawartość i wyruszyłem w nieznane (patos_mode_off) nie wiedząc jeszcze, że to nie ja będę w tej przygodzie pingwinem (suchary_off). Czytaj dalej